Witajcie!!
Dziś o ulubieńcach miesiąca. Nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam tego typu post:) A że zebrało się w tym miesiącu kilka produktów po które notorycznie sięgałam, więc jest okazja aby nadrobić zaległości :) Dziś głównie kolorówka.
1. COLLECTION Eyes Uncovered Nude Palette - nie było praktycznie dnia w którym na moich powiekach nie gościł by któryś z cieni z tej paletki. Uwielbiam dosłownie każdy odcień, najmniej chyba przypadł mi do gustu kolor Chocolate Milk, który wpada w ciepłe tony z którymi ja akurat średnio się czuję. Najbardziej lubię z kolei mieszać ze sobą wszystkie trzy najjaśniejsze odcienie, uzyskuję wtedy naprawdę przepiękny cielisty kolor który wygląda ślicznie na powiece. Są to najlepsze jakościowo cienie z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Pokonują wg mnie nawet naszego rodzimego Inglota. Uwielbiam !!!
P.S. Wybaczcie brudne opakowanie, ale niestety nie idzie go doczyścić :(
2. TOO FACED Shadow Insurance - baza pod cienie - niestety jestem posiadaczką tłustych powiek. Bez porządnej bazy nawet najlepsze cienie rolują się i znikają z powieki po dosłownie dwóch godzinach. Baza pod cienie jest więc dla mnie produktem must have . Ta baza jest doskonała. Cienie świetnie się na niej rozprowadzają, blendują i utrzymują dosłownie cały dzień. Jestem bardzo zadowolona z tej bazy, chociaż kiedy mi się skończy planuję przetestować bazę z Urban Decay. Tak dla porównania :)
3. LAURA MERCIER - tusz do rzęs - otrzymałam w ostatnim Brichbox. Bardzo fajna maskara, dobrze pogrubia i wydłuża rzęsy. Nie osypuje się ani nie rozmazuje za to łatwo usunąć ją płynem micelarnym z Garnier. Ot, dobry tusz, miła odmiana po rozczarowaniu tuszem Jumbo z Physician Phormula. Jednak nadal uważam, że nie warto kupować drogich tuszy do rzęs, bo te drogeryjne są równie dobre :)
4. LORD & BERRY Silk kajal kohl-liner #1001 Black - czarna kredka do oczu o dziwo bardzo często gościła na moich powiekach głównie jako kredka dla podkreślenia wewnętrznej linii pod rzęsami. Utrzymywała się cały dzień, nie podrażniała. Bardzo spodobało mi się tak podkreślone oko. Używałam tej kredki z prawdziwą przyjemnością :)
5. RIMMEL Stay Matte Foundation #103 True Ivory - po krótkim skoku w bok do innego podkładu w drugiej połowie tego miesiąca wróciłam do podkładu z Rimmel i przypomniałam sobie dlaczego jest to już moje 3 opakowanie. Świetny, świetny podkład matujący w bardzo przystępnej cenie. Efekt naturalnego, zdrowego matu jaki dzięki temu podkładowi uzyskuję na swojej twarzy jest fenomenalny. A do tego świetne krycie. Jest to jeden z najlepszych podkładów ever! Zwłaszcza dla cery mieszanej i tłustej. Naprawdę godny polecenia !!
6. MAYBELLINE Colorama #302 - przepiękny złoty cień który stosuję jako rozświetlacz wspaniale współgra z moją karnacją i daje subtelny efekt rozświetlenia. Naprawdę lubię i z przyjemnością wróciłam do niego po krótkiej przerwie.
7. WET N WILD Pearlescent Pink #831E - róż do policzków w ślicznym koralowo-brzoskwiniowo-różowym odcieniu z drobinkami. Ten róż jest typowany na dupe dla słynnego Orgazm z Narsa. Nie miałam oryginału więc trudno mi się tutaj odnieść do tej informacji, jednak róż sam w sobie ma przepiękny kolor. Dodaje świeżości twarzy, długo się utrzymuje. Bardzo często gościł na mojej twarzy w tym miesiącu.
8. SALLY HANSEN Complete Salon Manicure #210 Naked Ambition - szukałam delikatnego codziennego lakieru do paznokci i jakoś żaden kolor nie wpadł mi w oko aż do czasu kiedy wypatrzyłam ten konkretny nudziak :) Sliczny lososiowy kolor z delikatnymi mieniącymi się drobinkami. Wygląda na paznokciu bardzo elegancko i czysto. Schnie ekspresowo, utrzymuje się spokojnie do 4 dni ( wow! ). Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.
9. DOVE Odżywka z sprayu - ile ja się jej naszukałam. Zawsze była wykupiona albo w ogóle jej nie było na półkach sklepowych. Bardzo dobra odżywka, ułatwia rozczesanie włosów, nie obciąża ich jakoś specjalnie, nie czuć jej na włosach, choć jednocześnie sprawia że są miękkie i delikatne w dotyku. Dobra, solidna odżywka do włosów. Nic dodać nic ująć ...aaa... i jeszcze ślicznie pachnie :)
I to już wszystko :)
W najbliższym czasie planuję post denkowy :)
Trzymajcie się cieplutko i spokojnej niedzieli :)
Ania
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PAZNOKCIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PAZNOKCIE. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 kwietnia 2015
niedziela, 8 marca 2015
Produkty do pielęgnacji paznokci i dłoni !
Witajcie!
Mówi się, że zadbane dłonie i paznokcie to wizytówka człowieka. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%. Jedną z rzeczy na którą nawet podświadomie zwracam uwagę to czy nowo poznana osoba ma wypielęgnowane dłonie. Niby taki drobiazg a wpływa na pierwsze wrażenie. Niestety nie należę do osób, które potrafią oglądając film wmasowywać w skórki paznokci olejek nawilżający albo codziennie zmieniać kolor na paznokciach czy też nakładać krem do rąk po każdorazowym konacie z wodą. Kwestię dbania o dłonie i paznokcie traktuję raczej jako "zło konieczne". Długo szukałam produktów dzięki którym to "zło konieczne" stałoby się trochę bardziej "znośne".
Oto moja wspaniała czwórka!!!
- EVELINE - Nail Therapy Professional - krem do skórek - lakier do paznokci wygląda najlepiej na paznokciach z odsuniętymi skórkami. To była moja prawdziwa zmora każdego manicure! Jak ja tego nie lubiłam robić. Zazwyczaj skórki wycinałam cążkami po uprzedniej kąpieli w ciepłej wodzie. Moczenie dłonie przez kilka minut w wodzie jest dla mnie stratą czasu ale cóż inaczej nie byłam w stanie zmiękczyć skórek wystarczająco aby je usunąć. Aż natrafiłam na ten produkt. Producent zaleca trzymać krem na skórkach max 15 sekund. Wydłużam ten czas do minuty i wówczas bez problemu usuwam skórki nie musząc ich nawet wycinać. Skórki są tak zmiękczone, że wystarczy delikatnie oderwać je patyczkiem do paznokci. Dodatkowo preparat nie wpływa negatywnie na stan moich paznokci. Nie osłabia ich ani nie niszczy. Jestem na TAK!!! Nie wyobrażam sobie już manicure bez tego kremu.
- ESSENCE pilnik do paznokci - mam go już tyle lat, że zdecydowanie wymaga wymiany, ale pomimo startych płytek ściernych nadal całkiem dobrze radzi sobie z wyrównywaniem i wygładzaniem krawędzi paznokci po ich obcięciu. W praktyce używam tylko 2 płytek. Pierwsza gruboziarnista ( chyba mogę to tak określić ? )służy mi do spiłowania ewentualnych zadziorków które powstały po obcięciu paznokci. Druga płytka drobnoziarnista służy już do wygładzenia krawędzi paznokcia. Zauważyłam, że obie te czynności pomagają mi w walce z rozdwajającymi się paznokciami.
- EVELINE - 8 w 1 Argan Elixir - olejek argonowy do paznokci. Jakiś czas temu kiedy moje poznacie wołały o pomstę do nieba, tak bardzo się rozdwajały i łamały, poprosiłam moją mamę aby przesłała mi sprawdzoną już odżywkę 8 w 1 z Eveline. Mama owszem paczkę wysłała ale zamiast odżywki otrzymałam olejek. Znając siebie byłam przekonana, że olejku do paznokci użyję może ze dwa razy po czym buteleczka będzie stała nieużywana na nocnym stoliku. O dziwo jednak bardzo polubiłam się z tym produktem i myślę, że miał duży wpływ na polepszenie się kondycji moich paznokci w ostatnim czasie. Olejek szybko się wchłania, ma przyjemny brzoskwiniowy zapach i faktycznie pielęgnuje paznokcie. Aplikacja pędzelkiem jest łatwa i szybka. Czegoż chcieć więcej?
- Soap & Glory - Hand Food - krem do rąk - Kremy do rąk i ja to nie najlepsze połączenie. Jestem bardzo, ale to bardzo wybredna jeśli chodzi o kremy do rąk. Jeśli tylko jakiś krem pozostawi na moich dłoniach lekką nawet ale tłustą warstwę, wiem że już go więcej nie użyję. Pisząc o tłustej warstwie mam na myśli nawet taką, która dla innych jest niewyczuwalna ( podobnie mam z lakierami do paznokci, dosłownie czuję ciężar lakieru na moich paznokciowy, co jest dla mnie dość nieprzyjemne ). Ot, takie moje dziwactwo ! :D Jedyny krem, który do tej pory tolerowałam to Neutrogena krem intensywnie regenerujący. Dlatego dość sceptycznie podeszłam do produktu Soap & Glory i zamiast pełnowymiarowego kremu kupiłam wersję turystyczną. O dziwo znalazłam chyba swoje KWC! Krem wchłania się błyskawicznie, dobrze nawilża i pielęgnuje dłonie. Skóra jest miękka i nawilżona a do tego ( co jest dla mnie najważniejsze ) nie czuję żadnej nachalnej i natrętnej tłustej warstwy na dłoniach. No i ten zapach - perfumy Dior Miss Cherrie. Po prostu rewelacja. Używam teraz tego kremu przy każdej nadarzającej się okazji i na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie.
To tyle jeśli chodzi o moją pielęgnację dłoni. A jakie są wasze ulubione produkty? Możecie mi polecić jakiś dobry pilniczek do paznokci, bo ten z Essence naprawdę wymaga już wymiany . Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach!!!
Trzymajcie się cieplutko!
Ania
Mówi się, że zadbane dłonie i paznokcie to wizytówka człowieka. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%. Jedną z rzeczy na którą nawet podświadomie zwracam uwagę to czy nowo poznana osoba ma wypielęgnowane dłonie. Niby taki drobiazg a wpływa na pierwsze wrażenie. Niestety nie należę do osób, które potrafią oglądając film wmasowywać w skórki paznokci olejek nawilżający albo codziennie zmieniać kolor na paznokciach czy też nakładać krem do rąk po każdorazowym konacie z wodą. Kwestię dbania o dłonie i paznokcie traktuję raczej jako "zło konieczne". Długo szukałam produktów dzięki którym to "zło konieczne" stałoby się trochę bardziej "znośne".
Oto moja wspaniała czwórka!!!
- EVELINE - Nail Therapy Professional - krem do skórek - lakier do paznokci wygląda najlepiej na paznokciach z odsuniętymi skórkami. To była moja prawdziwa zmora każdego manicure! Jak ja tego nie lubiłam robić. Zazwyczaj skórki wycinałam cążkami po uprzedniej kąpieli w ciepłej wodzie. Moczenie dłonie przez kilka minut w wodzie jest dla mnie stratą czasu ale cóż inaczej nie byłam w stanie zmiękczyć skórek wystarczająco aby je usunąć. Aż natrafiłam na ten produkt. Producent zaleca trzymać krem na skórkach max 15 sekund. Wydłużam ten czas do minuty i wówczas bez problemu usuwam skórki nie musząc ich nawet wycinać. Skórki są tak zmiękczone, że wystarczy delikatnie oderwać je patyczkiem do paznokci. Dodatkowo preparat nie wpływa negatywnie na stan moich paznokci. Nie osłabia ich ani nie niszczy. Jestem na TAK!!! Nie wyobrażam sobie już manicure bez tego kremu.
- ESSENCE pilnik do paznokci - mam go już tyle lat, że zdecydowanie wymaga wymiany, ale pomimo startych płytek ściernych nadal całkiem dobrze radzi sobie z wyrównywaniem i wygładzaniem krawędzi paznokci po ich obcięciu. W praktyce używam tylko 2 płytek. Pierwsza gruboziarnista ( chyba mogę to tak określić ? )służy mi do spiłowania ewentualnych zadziorków które powstały po obcięciu paznokci. Druga płytka drobnoziarnista służy już do wygładzenia krawędzi paznokcia. Zauważyłam, że obie te czynności pomagają mi w walce z rozdwajającymi się paznokciami.
- EVELINE - 8 w 1 Argan Elixir - olejek argonowy do paznokci. Jakiś czas temu kiedy moje poznacie wołały o pomstę do nieba, tak bardzo się rozdwajały i łamały, poprosiłam moją mamę aby przesłała mi sprawdzoną już odżywkę 8 w 1 z Eveline. Mama owszem paczkę wysłała ale zamiast odżywki otrzymałam olejek. Znając siebie byłam przekonana, że olejku do paznokci użyję może ze dwa razy po czym buteleczka będzie stała nieużywana na nocnym stoliku. O dziwo jednak bardzo polubiłam się z tym produktem i myślę, że miał duży wpływ na polepszenie się kondycji moich paznokci w ostatnim czasie. Olejek szybko się wchłania, ma przyjemny brzoskwiniowy zapach i faktycznie pielęgnuje paznokcie. Aplikacja pędzelkiem jest łatwa i szybka. Czegoż chcieć więcej?
- Soap & Glory - Hand Food - krem do rąk - Kremy do rąk i ja to nie najlepsze połączenie. Jestem bardzo, ale to bardzo wybredna jeśli chodzi o kremy do rąk. Jeśli tylko jakiś krem pozostawi na moich dłoniach lekką nawet ale tłustą warstwę, wiem że już go więcej nie użyję. Pisząc o tłustej warstwie mam na myśli nawet taką, która dla innych jest niewyczuwalna ( podobnie mam z lakierami do paznokci, dosłownie czuję ciężar lakieru na moich paznokciowy, co jest dla mnie dość nieprzyjemne ). Ot, takie moje dziwactwo ! :D Jedyny krem, który do tej pory tolerowałam to Neutrogena krem intensywnie regenerujący. Dlatego dość sceptycznie podeszłam do produktu Soap & Glory i zamiast pełnowymiarowego kremu kupiłam wersję turystyczną. O dziwo znalazłam chyba swoje KWC! Krem wchłania się błyskawicznie, dobrze nawilża i pielęgnuje dłonie. Skóra jest miękka i nawilżona a do tego ( co jest dla mnie najważniejsze ) nie czuję żadnej nachalnej i natrętnej tłustej warstwy na dłoniach. No i ten zapach - perfumy Dior Miss Cherrie. Po prostu rewelacja. Używam teraz tego kremu przy każdej nadarzającej się okazji i na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie.
To tyle jeśli chodzi o moją pielęgnację dłoni. A jakie są wasze ulubione produkty? Możecie mi polecić jakiś dobry pilniczek do paznokci, bo ten z Essence naprawdę wymaga już wymiany . Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach!!!
Trzymajcie się cieplutko!
Ania
Subskrybuj:
Posty (Atom)