Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCZY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCZY. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ulubieńcy Kwietnia !

Witajcie!!

Dziś o ulubieńcach miesiąca. Nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam tego typu post:) A że zebrało się w tym miesiącu kilka produktów po które notorycznie sięgałam, więc jest okazja aby nadrobić zaległości :) Dziś głównie kolorówka.


1. COLLECTION Eyes Uncovered Nude Palette - nie było praktycznie dnia w którym na moich powiekach nie gościł by któryś z cieni z tej paletki. Uwielbiam dosłownie każdy odcień, najmniej chyba przypadł mi do gustu kolor Chocolate Milk, który wpada w ciepłe tony z którymi ja akurat średnio się czuję. Najbardziej lubię z kolei mieszać ze sobą wszystkie trzy najjaśniejsze odcienie, uzyskuję wtedy naprawdę przepiękny cielisty kolor który wygląda ślicznie na powiece. Są to najlepsze jakościowo cienie z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Pokonują wg mnie nawet naszego rodzimego Inglota. Uwielbiam !!!
P.S. Wybaczcie brudne opakowanie, ale niestety nie idzie go doczyścić :(

2. TOO FACED Shadow Insurance - baza pod cienie - niestety jestem posiadaczką tłustych powiek. Bez porządnej bazy nawet najlepsze cienie rolują się i znikają z powieki po dosłownie dwóch godzinach. Baza pod cienie jest więc dla mnie produktem must have . Ta baza jest doskonała. Cienie świetnie się na niej rozprowadzają, blendują i utrzymują dosłownie cały dzień. Jestem bardzo zadowolona z tej bazy, chociaż kiedy mi się skończy planuję przetestować bazę z Urban Decay. Tak dla porównania :)

3. LAURA MERCIER - tusz do rzęs - otrzymałam w ostatnim Brichbox. Bardzo fajna maskara, dobrze pogrubia i wydłuża rzęsy. Nie osypuje się ani nie rozmazuje za to łatwo usunąć ją płynem micelarnym z Garnier. Ot, dobry tusz, miła odmiana po rozczarowaniu tuszem Jumbo z Physician Phormula. Jednak nadal uważam, że nie warto kupować drogich tuszy do rzęs, bo te drogeryjne są równie dobre :)

4. LORD & BERRY Silk kajal kohl-liner #1001 Black - czarna kredka do oczu o dziwo bardzo często gościła na moich powiekach głównie jako kredka dla podkreślenia wewnętrznej linii pod rzęsami. Utrzymywała się cały dzień, nie podrażniała. Bardzo spodobało mi się tak podkreślone oko. Używałam tej kredki z prawdziwą przyjemnością :)


5. RIMMEL Stay Matte Foundation #103 True Ivory - po krótkim skoku w bok do innego podkładu w drugiej połowie tego miesiąca wróciłam do podkładu z Rimmel i przypomniałam sobie dlaczego jest to już moje 3 opakowanie. Świetny, świetny podkład matujący w bardzo przystępnej cenie. Efekt naturalnego, zdrowego matu jaki dzięki temu podkładowi uzyskuję na swojej twarzy jest fenomenalny. A do tego świetne krycie. Jest to jeden z najlepszych podkładów ever! Zwłaszcza dla cery mieszanej i tłustej. Naprawdę godny polecenia !!

6. MAYBELLINE Colorama #302 - przepiękny złoty cień który stosuję jako rozświetlacz wspaniale współgra z moją karnacją i daje subtelny efekt rozświetlenia. Naprawdę lubię i z przyjemnością wróciłam do niego po krótkiej przerwie.

7. WET N WILD Pearlescent Pink #831E - róż do policzków w ślicznym koralowo-brzoskwiniowo-różowym odcieniu z drobinkami. Ten róż jest typowany na dupe dla słynnego Orgazm z Narsa. Nie miałam oryginału więc trudno mi się tutaj odnieść do tej informacji, jednak róż sam w sobie ma przepiękny kolor. Dodaje świeżości twarzy, długo się utrzymuje. Bardzo często gościł na mojej twarzy w tym miesiącu.


8. SALLY HANSEN Complete Salon Manicure #210 Naked Ambition - szukałam delikatnego codziennego lakieru do paznokci i jakoś żaden kolor nie wpadł mi w oko aż do czasu kiedy wypatrzyłam ten konkretny nudziak :) Sliczny lososiowy kolor z delikatnymi mieniącymi się drobinkami. Wygląda na paznokciu bardzo elegancko i czysto. Schnie ekspresowo, utrzymuje się spokojnie do 4 dni ( wow! ). Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.

9. DOVE Odżywka z sprayu - ile ja się jej naszukałam. Zawsze była wykupiona albo w ogóle jej nie było na półkach sklepowych. Bardzo dobra odżywka, ułatwia rozczesanie włosów, nie obciąża ich jakoś specjalnie, nie czuć jej na włosach, choć jednocześnie sprawia że są miękkie i delikatne w dotyku. Dobra, solidna odżywka do włosów. Nic dodać nic ująć ...aaa... i jeszcze ślicznie pachnie :)


I to już wszystko :)

W najbliższym czasie planuję post denkowy :)

Trzymajcie się cieplutko i spokojnej niedzieli :)
Ania

niedziela, 19 kwietnia 2015

TAG : Twoje TOP 4 kosmetyki !

Witajcie!

Zostałam otagowana przez przesympatyczną Monikę z bloga Monikowy Świat. Tematem są moje TOP 4 KOSMETYKI. Z powodu reakcji uczuleniowej na olejek różany jakiej nabawiłam się ostatnio większość moich kosmetyków co do których żywiłam duże nadzieje, że będą moimi KWC, niestety poszły w odstawkę i powędrowały w świat. Nowe kosmetyki zakupione na ich miejsce są przeze mnie używane dość krótko. Mam więc wrażenie że typuje produkty, które jeszcze nie do końca przetestowałam ( połowę z nich ). Mam nadzieje, że mi to jednak wybaczycie :)



Na pierwszy ogień idzie produkt od którego jestem wręcz uzależniona. Suchy szampon to wynalazek genialny, bez którego nie wyobrażam sobie już mojego kosmetycznego życia. Nawet jeśli nie używam go każdego tygodnia, to świadomość że jest w moim posiadaniu i na wypadek "włosowej awarii" mogę po niego sięgnąć działa na mnie uspokajająca :) Najlepszy wg mnie to suchy szampon z Rossmanna ( ISANA ) zarówno pod względem cenowym jak i jakości. Ale że nie mam już dostępu do ISANA muszę zadowolić się suchym szamponem BATISTE.

Również sprawdzony przeze mnie produkt ( kolejna butelka właśnie została zakupiona ) to płyn micelarny z Garnier. Uważam, że jest świetny, mój codzienny makijaż usuwa bez problemu, nie podrażnia skóry, nie szczypie w oczy, nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Świetny produkt za świetną cenę. Jestem mu wierna już od dłuższego czasu :)

I teraz dość nowe produkty, stosowane przez ze mnie od ok tygodnia. Przez ten czas sprawdzają się naprawdę doskonale. Jestem z nich ogromnie zadowolona.
Mowa o delikatnej emulsji do oczyszczania twarzy - Gentel Skin Cleanser Cetaphil oraz kremie do twarzy na dzień ( stosuje również grubszą warstwę na noc ) dla cery wrażliwej z Burt`s Bees z wyciągiem z bawełny. Emulsja oczyszczająca naprawdę świetnie oczyszcza skórę z pozostałości makijażu. Jednocześnie pozostawia cerę nawilżoną i niepodrażnioną. Jest bezzapachowa, łatwo zmywa się wodą.

Kremem jestem absolutnie zachwycona. Nigdy nie spotkałam się jeszcze z kremem który tak świetnie nawilżałby moją skórę jednocześnie jej nie obciążając. Nawet bardzo lubiany przeze mnie krem z witaminą E z The Body Shop nie współpracuje z moją cerą tak świetnie. Krem z Burt`s Bees doskonale nawilża, koi, odżywia i regeneruje. Jest lekki ale jednocześnie robi co ma robić. Zauważyłam nawet wygładzenie skóry pod oczami. Jestem na TAK i mam nadzieje, że będzie tak dalej :)

Dorzucę jeszcze dwa produkty które zakupiłam dosłownie wczoraj. Zachwycona działaniem kremu do twarzy z Burts Bees kupiłam również krem pod oczy z tej samej serii. Użyłam go wczoraj i dziś rano i niestety mam mieszane uczucie. Przy pierwszym użyciu miałam ogromne problemy z wydostaniem kremu z tubki. Kiedy w końcu mi się to udało najpierw wylazł wielki czop zaschniętego kremu. Stąd moje podejrzenia że krem był już wcześniej otwarty. Co prawda krem nie podrażnił mi oczu jednak nie daje uczucia nawilżenia, wręcz przeciwnie, mam poczucie cały czas naciągniętej i napiętej skóry i jest to dość nieprzyjemne uczucie. Zastanawiam się więc czy ten krem po prostu taki już jest czy trafiła mi się felerna sztuka. Kolejny produkt to filtr przeciwsłoneczny z Vichy Capital Ideal Soleil SPF 30 do cery mieszanej i tłustej. Zawsze chciałam go przetestować, ponoć to naprawdę dobry filtr który nie powoduje nadmiernego przetłuszczania się cery.


I to tyle jesli chodzi o moje TOP 4 KOSMETYKI :) Krótko, zwięźle i na temat :)

Dziękuję Monice za otagowanie !!

Trzymajcie się cieplutko!!
Ania

piątek, 27 lutego 2015

Rewelacyjna paletka cieni - Eyes Uncovered - Collection

Witajcie!

Co robi człowiek o 4:oo rano w sobotę kiedy nie może spać? Pisze nowego posta na swój blog :)

Przychodzę dziś do was z recenzją paletki z cieniami do powiek firmy Collection. Paletkę zakupiłam 1,5 tygodnia temu i od tej pory używam jej codziennie. Co więcej cienie przeszły testy w ekstremalnych warunkach ( dosłownie pot i łzy oraz półgodzinny spacer z pracy do domu w ulewnym deszczu bez parasola :D ). Pomimo tak krótkiego czasu użytkowania mam już na ich temat wyrobioną opinię. Ciekawi!? Zapraszam więc do dalszej lektury.

Paletka Eyes Undcovered by Collection to świeżynka na półkach sklepowych. Występuje w trzech wersjach kolorystycznych i jest dostępna wszędzie tam gdzie stoją szafy Collection w obłędnej cenie £ 3,99. Pewnie nie zwróciłabym na nią żadnej uwagi gdyby nie post Flore de Force tutaj i jej pozytywna opinia o tych paletkach. Niezaprzeczalnym faktem jest, że nie potrzebowałam absolutnie kolejnej paletki w swojej kolekcji. Mam jedną z Make up Revolution oraz kolejną z Wet n Wild, których z ręką na sercu używam sporadycznie. Więc mój zdrowy rozsądek głośno krzyczał żebym nie kupowała czegoś zbędnego. Chodziłam dookoła tych paltek od jakiegoś czasu wzdychając do nich po cichu aż tu wypatrzyłam promocję w Bootsie. Paletka w cenie £ 2,99 to już było coś czemu nie mogłam się oprzeć! Same przyznajcie !!??
I tak też stałam się szczęśliwą posiadaczką przepięknej paletki w wersji kolorystycznej Nude. I absolutnie nie żałuję jej zakupu.

Paletka składa się z 6 cieni: 2 matowych i 4 błyszczących ( bardzo delikatnie ). Jak sama nazwa wskazuje jest to paletka utrzymana w kolorystyce neutralnej, idealna do codziennego, delikatnego makijażu. Można nią również spokojnie wykonać jakiś mocniejszy makijaż oka, np. smokey eye. Poniżej przegląd cieni wraz ze swatchami.




Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, dość mocno się pylą w opakowaniu natomiast przy aplikacji nie zauważyłam osypywania się cieni. Bardzo dobrze rozcierają się, blendują i łączą ze sobą. Moje powieki są dość tłuste i bez bazy cienie rolują się i znikają z powiek w kilka godzin. Zdarza się, że pod koniec dnia cienie w załamaniu powiek znikają nawet na bazie. Tak mam np. z cieniami z Make up revolution. O dziwo cienie z paletki Nude utrzymują się na bazie cały dzień ( od rana do wieczora ), nie rolują i nie ścierają. Poniższe zdjęcia pokazują jak prezentują się cienie na moich powiekach nałożone 8 godz wcześniej oraz po spotkaniu z ulewnym deszczem. Osobiście jestem pod wrażeniem ich jakości. W tym dniu użyłam cieni nr 2 i 5.




Jestem tymi cieniami całkowicie zachwycona. Uważam, ze za tę cenę jest to naprawdę bardzo dobra paletka. Moim zdaniem jest to must have w każdej kosmetyczce. Dzięki tym cieniom można wyczarować zarówno delikatny codzienny makijaż jaki i osiągnąć mocniejszy, wieczorowy look.




Jeśli zastanawiacie się nad zakupem jakiejś paletki z cieniami to bez wahania polecam właśnie ten produkt!!!

Trzymajcie się cieplutko,
Ania

piątek, 6 lutego 2015

Whishlist # 2

Witajcie!

Przy okazji prezentu od męża w postaci wymarzonego Kindla przypomniałam sobie o tym, że mój prezent znajdował się na ostatniej "whishliście" tutaj. Fajnie jeśli nasze plany udaje się zrealizować. Uświadomiłam sobie, że choć Kindla mogę skreślić już z listy marzeń, to znajduje się na niej jeszcze całkiem sporo nowych rzeczy. Poniższa lista zawiera produkty nad zakupem których się zastanawiam oraz rzeczy, które wiem, że prędzej czy później trafią w moje ręce.

Jeśli jesteście ciekawe co się znalazło na liście zapraszam do kontynuacji postu.


Nr 1. Ella Woodward - Deliciously Ella - na punkcie książek kulinarnych mam lekkiego bzika. Nic mnie lepiej nie relaksuje niż wertowanie książek kulinarnych i zastanawianie się nad smakiem potraw ( czy tylko ja tam mam ? ). Nic więc dziwnego, że jak tylko zobaczyłam to piękne książkowe wydanie, zapragnęłam mieć ją w swojej kolekcji.

Nr 2. DKNY Pure Rose - mam ochotę na nowe perfumy. Chociaż wybór w drogeriach jest przeogromny jakoś żaden z nowych zapachów mnie specjalnie nie uwiódł. Mam ochotę na coś delikatnego, kobiecego, wiosennego. Wydaje mi się, że DKNY Pure Rose jest tym czego szukam. Zapach ładnie współgra z moją skórą, pięknie pachnie różami ( ale nie babcinymi ). Przypomina mi trochę moje ukochane perfumy Kate by Kate Moss ( wycofane niestety ).

Nr 3. The Balm - Mary - Lou Manizer nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Ten kultowy rozświtlacz cieszy się tak pozytywnymi opiniami, że i ja w końcu uległam i zapragnęłam wejść w jego posiadanie. Cóż, lepiej późno niż wcale :)

Nr 4. The Body Shop - Honey Bronzer - ten bronzer podobnie jak wcześniej omawiany produkt cieszy się statusem kultowego. Podoba mi się efekt jaki osiąga sie na skórze, zwłaszcza jasnych karnacjach. Będzie mój na 100% !!

Nr 5. Clarisonic vs. Foreo Luna - I tu mam prawdziwą zagryzkę. Nie mam pojęcia który z produktów powinnam kupić. Wiem już na pewno, że chcę mieć którąś z nich, niestety wysoka cena obu produktów powoduje, że musi to być na prawdę przemyślany zakup. Może która z was może mi coś polecić? Stosowałyście którąś z tych myjek?


Nr 6. Pf Candle Co. - Sweet grapefruit - jakaś porządna, ekologiczna świeczka chodzi za mną już dość długo. Od kiedy usłyszałam o tej marce i tym konkretnym zapachu wiedziałam, że to będzie to! Świeczki można nabyć online i w porównaniu do wychwalanych świeczek Jo Malone czy Diptyque sa o połowę tańsze. Jedyne co mnie powstrzymuje przed zakupem, to obawa, że jednak nie spodoba mi się zapach. Spotkałyście się może z tymi świeczkami? Jakie są wasze wrażenia?

Nr 7. Lush Ultrabland - ten balsam myjący z Lusha wydaje mi się ciekawym i dość bezpiecznym produktem do rozpoczęcia swojej przygody z balsamami myjącymi.

Nr 8. Beauty Blender - czy go naprawdę potrzebuję? Bądźmy szczerzy, do tej pory jakoś sobie radziłam z aplikacją podkładów czy to palcami, czy pędzlami...ale czy można oprzeć się pokusie?! Nie, zdecydowanie ciekawość wygrywa i planuję zakup BB. Jestem tego produktu ogromnie ciekawa:)

Nr 9. Real Techniques - W tym przypadku czuję się usprawiedliwiona. Moje pędzle z Hakuro powoli przechodzą na emeryturę, tak więc zakup nowych pędzli jest jak najbardziej wskazany. Czekam jedynie na jakąś ciekawą promocję cenową i już ich sobie nie odmawiam.

Nr 10. Mac - marzą mi się cienie do powiek : Satin Taupe, Naked Lunch, Patine. Nawet nie będę się tłumaczyła dlaczego :)

Ot, i wszystko? Ciekawa jestem czy macie jakieś produkty z mojej listy i co o nich sądzicie? Warto, czy nie warto wydać na nie pieniądze??

Dajcie koniecznie znać!!!!

Trzymajcie się cieplutko!
Ania

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Color Tatoo - podejście nr 2.

Witajcie!!!

Pamiętam kiedy ponad rok temu na promocji w Rossmannie zakupiłam wychwalany wszędzie cień do powiek w kremie Maybelline Color Tatoo On an on bronze.


Pełna zaciekawienia rozpoczęłam swoją przygodę z tym produktem. Generalnie mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach o tym cieniu:
- jego konsystencja jest wystarczająco kremowa aby aplikacja była samą przyjemnością,
- z łatwością można stopniować intensywność koloru,
- na bazie utrzymuje się cały dzień,
- pomimo długiego czasu po otwarciu, cień nie wysycha ani nie zmienia konsystencji,


Pomimo tych wszystkich plusów moja przygoda z cieniem On and on bronze przypomina burzliwy związek. Raz go kocham, raz go nie cierpię :D
Używałam tego cienia zarówno na sobie, jak i malując kilka moich przyjaciółek. Uwielbiam efekt jakie daje ten cień na ich oczach, podkreśla kolor tęczówki, rozświetla oczy, dodaje blasku, wygląda elegancko i wielowymiarowo. Jednak u siebie samej trudno jest mi w pełni docenić kolor. Wydaje mi się, że nie do końca do mnie pasuje. W pewnym okresie przestałam go używać, tak bardzo niezadowolona byłam z uzyskanego efektu.


Dziś jednak po kilku miesiącach przerwy przypomniałam sobie o jego praktyczności. Jest idealny kiedy zależny nam na szybkim makijażu i każdej minucie z rana.
Tak więc On and on bronze na nowo zagościł w mojej kosmetyczce ułatwiając mi poranny makijaż.

Czy polecam? Zdecydowanie tak! Za niewielkie pieniądze możemy cieszyć się trwałym, efektownym i wielofunkcyjnym cieniem. Kolor pasuje do wielu karnacji czy koloru oczu.

Ja ostatecznie przeprosiłam się z tym cienie i na nowo z przyjemnością zaczęłam go używać.

A wy znacie ten cień, lubicie go?

Trzymajcie się cieplutko!!
Ania

sobota, 27 grudnia 2014

BOXING DAY czyli naprawdę drobne zakupy.

Witajcie!

Wczoraj był 26 grudnia czyli tradycyjny Boxing Day. W Wielkiej Brytanii jest to dzień rozpoczynający okres przecen i wyprzedaży. Sama byłam ciekawa jak to wygląda i czy przeceny są rzeczywiście znaczne. W pobliskim miasteczku nie wszystkie sklepy były dziś otwarte, ale rzeczywiście widać było wszędzie plakaty informujące o przecenach. Nie planowałam dużych zakupów. Na razie musi mi wystarczyć to co z sobą tu zabrałam. Musiałam jednak uzupełnić zapasy kilku podstawowych produktów kosmetycznych. Oto co kupiłam w dniu wczorajszym oraz w poprzednim tygodniu:

1. HERBAL ESSENCES - szampon wraz z odżywką do włosów farbowanych. Czy ktoś jeszcze pamięta te produkty? Swego czasu były dość popularne w Polsce, potem zostały wycofane. Bardzo się ucieszyłam mogąc je tu nabyć. Mają fajne zapachy, przyjemną konsystencję, dobrze się pienią oraz pielęgnują włosy. Moje włosy są świeże, puszyste, nie wypadają. Naprawdę dobry i tani produkt.


2. SIPMPLE - anti-blemisz moisturiser - krem nawilżający z cynkiem i ekstraktem z rumianku. Mam go już od tygodnia i jestem bardzo zadowolona, że się na niego zdecydowałam. Był tani ( o ile dobrze pamiętam kosztował coś ok 2-3 funtów ) a naprawdę porządnie nawilża i pielęgnuje cerę. Skóra jest miękka, nawilżona. Nie przetłuszcza się zbyt szybko. Krem naprawdę szybko wchłania się do matu oraz dobrze współpracuje z podkładem. Z chęcią wypróbuję również inne produkty z tej serii.


3. PALMERS COCOA BUTTER FORMULA - daily cleansing gel - mój ulubiony żel rumiankowy do mycia twarzy z firmy SYLVECO lada dzień się skończy, potrzebowałam więc zakupić nowy produkt do oczyszczania twarzy. Zastanawiałam się czy nie kupić czegoś z wyżej opisywanej serii SIMPLE anti-blemish, ale ostatecznie zdecydowałam się na żel do mycia twarzy marki PALMERS. Niedługo pierwsze testy. Jestem ogromnie ciekawa tego produktu. Na pewno dam wam znać co o nim sądzę. Kosztował 2,66 funta.


4. HERBAL ESSENCES - dry shampoo - clearly naked - potrzebowałam suchego szamponu. Jest to rewelacyjny produkt, który genialnie przedłuża świeżość włosów. W Polsce zazwyczaj używałam suchego szamponu z Rosamanna. Był tani, wydajny i nie obciążał włosów. Tutaj od razu wiedziałam, że chcę kupić albo BATISTE alb COLAB. Jednak kiedy byłam w BOOTS oczywiście zapomniałam, że miała kupić suchy szampon, a w TESCO niestety nie było żadnego z tych dwóch, które wymieniłam. Zdecydowałam się więc na suchy szampon z serii, którą lubię ( szampon + odżywka ) - Herbal Essences. Zwłaszcza, że był w promocji. Niestety suchy szampon okazał się całkowity bublem. Ale o tym w dalszym poście. Kosztował w promocji ok 1,50 funta.


5. COLAB - dry shampoo, wersja zapachowa LONDON - po rozczarowaniu suchym szamponem z Herbal Essences, postanowiłam że przy najbliższej okazji koniecznie muszę kupić nowy. Wybór padł na polecany i obecnie modny w sferze youtubowej suchy szampon marki COLAB ( promowany osobą Ruth Crilly, brytyjskiej modelki, blogerki mającej swój kanał na youtube ). Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Mam wobec tego produktu spore oczekiwania. Liczę, że się nie rozczaruję. Kosztował 2,32 funta.



6. NEUTROGENA - fast absorbing hand cream
- moje dłonie ostatnio przeżywaj katuszę, są bardzo wysuszone. Niestety nie zabrałam żadnego kremu do rąk ze sobą z Polski. Standardowo również zapominałam kupić jakiś krem do rąk będąc w Bootsie lub Tesco. Dziś nie zapomniałam. Mój wybór padł na sprawdzony już krem Neutrogeny. I moje dłonie od razu mają się lepiej :) Kosztował 2,66 funta.


Wpadłam jeszcze do Peacocks, gdzie zakupiłam na przecenach dwa sweterki. Bardzo żałuje, że do PRIMARKA mam dość daleko, wolałabym zakupy ciuchowe zrobić tam, jednak potrzeba zmusiła mnie do kupna tych sweterków. Spodobał mi się ten słoneczny żółty kolor oraz dekoracyjne aplikacje na drugim sweterku:)


I to wszystko!!! Niedługo zabiorę się za pierwsze testy suchego szamponu oraz żelu do mycia twarzy. Liczę na to, że nie będę rozczarowana :)

Trzymajcie się cieplutko :):)

Ania
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...