Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 31 sierpnia 2014

Sobota w zdjęciach / spotkanie blogerek :)

Witajcie!

Jak wam mija weekend? Mam nadzieję, że równie fajnie jak mnie :) Dziś błogie lenistwo ( właśnie zajadam się lodami ). Wczoraj mocno ciekawy i aktywny dzień:)

Dzięki Ewie prowadzącej bloga w odcieniach nude  klik miałam możliwość wziąć udział w pierwszym w swoim blogowym życiu spotkaniu blogerek . Mam nadzieje, że nie ostatnim!!

Spotkanie miało miejsce w klimatycznym i pełnym aromatów sklepie Yankee Candle w Poznaniu. Przy zapachu świec ( oczywiście obwąchałyśmy każdą jedną świecę w sklepie ) w kameralnym gronie toczyła się sympatyczna dyskusja o kosmetykach i nie tylko :) To niesamowite i bardzo fajne uczucie rozmawiać z nieznanymi sobie wcześniej osobami na wspólne tematy. Pada hasło "Soap & Glory" i wszystkie wzdychamy z zachwytu :) I takie przypadki co chwila :)

Poniżej kilka zdjęć z soboty. Wybaczcie słabą jakość co nie których, ale mój aparat nie udźwignął ciężaru odpowiedzialność robienia zdjęć!:)


Ewa stworzyła przemiłą atmosferę, więc czas płynął szybko. Na pożegnanie każda z nas wyszła ze spotkania bogatsza o upominki od Bielenda i Yankee Candle.





Ja dodatkowo czekając na powrotny autobus zwiedzałam CH Poznań City Center. Nie obeszło się bez drobnych zakupów.


W Organique kupiłabym najchętniej wszystko!! Ucieszyła mnie informacja, że jest już sklep on-line. Po dokładnych oględzinach większości produktów w sklepie wyszłam z próbką czarnego mydła. +/- 50g kosztowało mnie 8,77 zł. Jestem ogromnie ciekawa jak będzie się go używało. Ma ciekawy ziołowy zapach i glutowatą konsystencję. Nie mogę doczekać się już testów:)


W Tkmaxx niestety nie dostałam już pędzli Real Technics, ale za to kupiłam odżywkę do paznokci by nails inc. -Colour extending base coat ma za zadanie ochronić i wzmocnić paznokcie oraz wzmocnić trwałość koloru lakieru który nałożymy na paznokcie. Dziś pierwsze testy. Zobaczymy jak z trwałością. Cena 24,99 zł.
Oczywiście skorzystałam z promocji w Sephora i wymieniłam zużyty tusz do rzęs ( Max Factor ) na miniaturkę tuszu do rzęs z Clinique ( High impact mascara ).

Co prawda nachodziłam się po sklepach, ale zadowolona i usatysfakcjonowana wróciłam do domu :) Teraz testując woski z Yankee Candle bedę wracać wspomnieniami to tej fajnej soboty ( dziękuję Ewo!!! ).

Trzymajcie sie cieplutko:)

Ania


piątek, 29 sierpnia 2014

Impulsywne zakupy.

Witajcie!

Dziś będąc w centrum miasta( co zdarza mi się średnio raz na kilka miesięcy ) popełniłam spontaniczne zakupy. Tak, wiem, nie powinnam już nic w tym miesiącu kupować. Portfel woła o litość. Ale nie udało mi się oprzeć pokusie. Mówi się trudno, najwyżej będę o chlebie i wodzie do końca miesiąca. Uff, jak to dobrze, że to już 29 sierpnia :) Przetrwam!

Kupiłam aż dwa produkty. O obu słyszałyście pewnie już nie raz, każdy z nich chciałam przetestować. I teraz mam!!!



1. REVLON COLORSTAY - do cery tłustej i mieszanej, kolor 150 BUFF
- Cena regularna ok 69,oo zł. Kupiłam za 39,oo zł. Same widzicie, że nie mogłam przejść obojętnie obok tego produktu. Nie mam pojęcia jak będzie się nosił. Nigdy nie miałam na sobie tego podkładu. Zobaczymy. Sama jestem ciekawa. Jutro mam nadzieje pierwsze testy.



2. CELIA Nude - nawilżająca pomadka-błyszczyk w odcieniu 603
- Cena 13,90 zł. Przepiękny przydymiony róż. I to cudowne -klik- przy zamykaniu opakowania. Liczę na to, że będzie ładnie wyglądała na moich ustach. Ta pomadka swoje 5 minut miała już jakiś czas temu, ale ja miałam ogromne problemy, żeby dostać tę serię. Na zakup z internetu nie miałam ochoty. Z ogromną przyjemnością wypróbuję kolejną już w mojej kolekcji pomadkę. Zaczynam podejrzewać siebie o poważne uzależnienie od pomadek. Nigdy mi dość!



Dodatkowo miałam okazję przetestować produkt, o którym również "marzyłam" i bardzo, bardzo chciałam wypróbować. W jednej z aptek natrafiłam na tester CAUDALIE BEAUTY ELIXIR ( zdjęcie pochodzi ze strony producenta).


Zawsze miałam na niego chrapkę, ale cena skutecznie odstraszała. Nie chciałam wydawać aż tyle pieniędzy kupując produkt w ciemno. I chyba mnie moja intuicja ostrzegła. Jedna rzecz efektywnie zdusiła we mnie chęć nabycia tego cudownego eliksiru. Jego zapach! Doczytałam, że w jej składzie jest ekstrakt z rozmarynu i to jest niestety winowajca. Nie przepadam za zapachem rozmarynu i tymianku. I koniec. Mój apetyt na Beauty Elixir skutecznie wyparował. Mówi się trudno.

A wy korzystałyście z tego produktu? Jak się u was spisał? Zapach wam nie przeszkadzał?

Pozdrawiam cieplutko:)

Ania

niedziela, 24 sierpnia 2014

ALS Ice Bucket Challenge!

Witajcie!

Niedawno zostałam nominowana do udziału w wyzwaniu o którym ostatnio coraz głośniej. Mowa o ALS Ice Bucket Challenge. Wyzwanie zapoczątkowano chyba w USA. Coraz więcej znanych osób bierze w nim. Zabawa polega na podjęciu wyzwania: albo oblewasz się wiadrem lodowatej wody, albo wpłacasz odpowiednią kwotę na konto organizacji wspierającej walkę z chorobą , którą jest stwardnienie zanikowe boczne. Zabawa rozprzestrzeniła się szybko na youtube oraz FB. Również kilkoro moich znajomych wzięło w tej zabawie udział. Ja  także zostałam wyzwana do udziału w tym projekcie. Zanim zaproszę was do obejrzenia filmiku w którym podejmuję wyzwanie, chciałam zwrócić uwagę, że ta fajna zabawa oraz moda na udział w ALS Ice Bucket Challenge nie powinna przesłonić prawdziwego celu jakim jest propagowanie świadomości na temat choroby jaką jest stwardnienie zanikowe boczne.

A teraz filmik:

video

Pozdrawia serdecznie,
Ania


Tangle Teezer

Witajcie:):)

Ten tydzień był bardzo absorbujący, stąd brak wpisów na blogu. Ale już jestem i mam tyle pomysłów na posty, że nie wiem kiedy się z nimi wszystkimi uporam:) Co mnie bardzo cieszy!

Dzisiaj krótka recenzja produktu, który myślę jest wam dobrze znany, jeśli nie z autopsji, to chociażby ze słyszenia. Mowa o Tangle Teezer. Posiadaczką tej kultowej szczotki do włosów jestem już od ok 3 lat. Pamiętam, że odkrywałam wtedy świat blogów, youtube. A w mojej kosmetyczce wylądowała spora ilość kosmetyków zakupionych pod wpływem różnych postów i filmików. Muszę się przyznać, że całkiem spora ich ilość była niestety nie trafiona. Ale dzięki temu nauczyłam się "czytać" swoją cerę i poznawać co lubi a czego nie. Czy zakup Tangle Teezer był strzałem w 10! Zapraszam do dalszej lektury:)


Tangle Teezer kupiłam na fali jego popularności na youtube ( głównie za sprawą przesympatycznej Agnieszki z kanału niessia25 Pamiętam, że po prostu musiałam mieć tą szczotkę do włosów. I już! Na szczęście jest Allego. Próbowałam odnaleźć maila z potwierdzeniem zakupu, ale niestety zaginął pośród innych. Z tego co pamiętam zapłaciłam za nią ok 59-69 zł. Dość dużo jak za szczotkę do włosów. Dziś, po 3 latach codziennego użytkowania, uważam, że warto było wydać te pieniądze.


Mam wersję turystyczną, podobała mi się możliwość zabezpieczenia produktu przed szybszym zniszczeniem lub uszkodzeniami. Do wyboru było sporo kolorów. Najbardziej spodobała mi się jednak wersja złoto-czarna. I podoba mi się do dziś:)

Mogę potwierdzić wszystko to za co ta szczotka jest ceniona. Rozczesuje bezproblemowo włosy, a moje mają wyjątkową tendencję do plątania się. Od kiedy mam tą szczotkę nie potrafię używać zwykłego grzebienia do włosów. Wydaje mi się, że zbyt szarpie włosy a czesanie grzebieniem jest dla mnie po prostu bolesne. Tangle Teezer używam codziennie, rozczesuje nim zarówno mokre jak i suche włosy. Bardzo dobrze rozprowadza wszelkiego rodzaju maseczki lub oleje do włosów. Mam wrażenie, że wygładza powierzchnię włosa, przez co po wysuszeniu moje włosy mniej się puszą.
Ważne jest również, że Tangle Teezer bardzo łatwo się myje i czyści.


Czy to cudo ma więc jakieś wady? I jak wygląda po 3 latach codziennego użytkowania?

Owszem, widzę kilka wad tego produktu. Po pierwsze jego rozmiary. Jest to produkt dość pokaźnych rozmiarów, zajmuje sporo miejsca w kosmetyczne, co zwłaszcza przy częstych podróżach jest nie wygodne. Trudno również nosić go ze sobą w torebce, aby podczas dnia poprawić sobie włosy. Po drugie poprzez swój kształt ma tendencję do wypadania z ręki. U mniej zazwyczaj wówczas wpada do wanny, hałasując tak, że budzi wszystkich domowników ( standardowo szczotka wypada mi z ręki rano :)). Po trzecie nie radzi sobie do końca z wyczesaniem suchego szamponu. W tym przypadku o wiele lepiej radzi sobie okrągła szczotka do układania włosów. Pomimo wspomnianych minusów, szczotki używa mi się bardzo przyjemnie.


Kiedy robiłam zdjęcia do tego postu zwróciłam uwagę, że mój Tangle Teezer jest już dość moco zużyty ( widać to na powyższym zdjęciu ). Niektóre ząbki są już powyginane. Szczotka nadal dobrze rozczesuje włosy, ale myślę, że już niedługo będę musiała zakupić nową szczotkę. Czy będzie to znowu Tangle Teezer?
Najprawdopodobniej tak. Zwłaszcza, że za miesiąc będę w UK, a tam wybór tych szczotek jest większy niż w PL.


A jakie są wasze doświadczenia ze szczotkami do włosów. Znacie, używacie Tangle Teezer? A może możecie polecić coś innego, co waszym zdaniem jest lepsze niż Tangle Teezer?
Czekam na wasze komentarze:)

Pozdrawiam cieplutko,
Ania

niedziela, 17 sierpnia 2014

KONKURS URODZINOWY !!!!

Witajcie!!

Z ogromną radością zapraszam was do udziału w konkursie urodzinowym !!!! Ponieważ za kilka dni świętuję swoje kolejne urodziny :) (trochę przerażają mnie te cyferki które idą coraz bardziej w górę :) wcale nie czuję się, że przekroczyłam już magiczne 30 lat :)) postanowiłam połączyć to wydarzenie z urodzinami bloga. Jak wiecie prowadzę tego bloga z duuuużymi przerwami już od jakiegoś czasu, ale dopiero w ostatnich miesiącach blog mocno się rozwinął a ja postanowiłam już więcej go nie zaniedbywać. Jest mi więc trudno określić kiedy tak naprawdę przypadają urodziny bloga. Stąd myśl czemu by nie teraz!?

Do wygrania są następujące produkty:


- VASELINE ESSENTIAL MOISTURE - Balsam do ciała z witaminami 200 ml
- REGENERUM - regeneracyjne serum do paznokci
- ORGANIQUE - mydło glicerynowe żurawina 105 g
- NIVEA FRUITY SHINE PEACH - pomadka ochronna do ust
- TOŁPA BOTANIC CZARNA RÓŻA - odżywcza maska-peeling regenerująca
- TOŁPA BOTANIC AMARANTUS - nawilżająca maska rozświetlająca
- LOVELY PUMP UP CURLING MASCARA - tusz do rzęs
- YANKEE CANDLE BLACK COCONUT - wosk zapachowy

Aby zostać nowym właścicielem powyższych cudowności należy:
1. Odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jaki kosmetyk pielęgnacyjny lub produkt do makijażu stał się odkryciem tego lata i dlaczego? ( formularz poniżej )
2. Być publicznym obserwatorem ANNA`s Collection ( formularz poniżej )
3. Podać adres e-mail w celu skontaktowania się ze zwycięzcą ( formularz poniżej )
4. Polubić profil ANNAs Collection na FB.
Dodatkowo można :
- jeśli masz konto na Bloglovin i Instagram - subskrybuj mój blog / profil
- jeśli prowadzisz bloga napisz informację, że bierzesz udział w konkursie




REGULAMIN KONKURSU:
- Organizatorem konkursu i fundatorem nagród jest autorka bloga Anna`s Collection;
- Rozdanie organizowane jest tylko dla publicznych obserwatorów tego bloga;
- W konkursie wygrywa tylko jedna osoba;
- W konkursie mogą brać udział tylko osoby zamieszkujące na terenie Polski, chyba że podadzą adres rodziny w Polsce pod który zostanie wysłana nagroda.
- Uczestnikami konkursu mogą być osoby pełnoletnie i niepełnoletnie posiadające zgodę rodziców;
- Podstawą udziału w konkursie jest poprawne wypełnienie formularza zgłoszeniowego i odpowiedź na pytanie konkursowe;
- Konkurs trwa od 17.08.2014 do 24.08.2014 włącznie ( do godz. 24:00 );
- Wyniki zostaną ogłoszone na blogu 28.08.2014;
- Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych;
- Wszelkie reklamacje i pytania proszę kierować na adres: annascollection@wp.pl;
- Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych ( Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

Życzę szczęścia !!!!

Ania

piątek, 15 sierpnia 2014

Pump Up - curling mascara - Lovely

Witajcie!

Tak jak wspomniałam na FB przygotowałam dla was recenzję tuszu do rzęs, który zachwycił mnie od pierwszego użycia. Przedstawiam wam Pump Up - curling mascara z szafy Lovely.


Za naprawdę miłą dla oka cenę ( ok. 8,90 zł ) otrzymujemy maskarę do rzęs w jakości porównywalnej do dużo droższych produktów. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że niektóre z nich przewyższa.

Według opisu producenta jest to maskara podkręcająca i unosząca rzęsy w kolorze czarnym. Zgadzam się z opisem w 100%. Moje rzęsy są dość długie ale nieokiełzane ( każdy rzęsa żyje swoim życiem :) ) oraz niewidoczne, jak ja to określam, czyli bardzo jasne. Generalnie maskara to u mnie podstawowy kosmetyk do makijażu. Mogę nie nakładać podkładu, różu czy cieni, ale tusz do rzęs muszę mieć zawsze! Inaczej moich oczu po prostu nie widać :).

Maskara ma silikonową szczoteczkę, która naprawdę rozczesuje rzęsy i dokładnie pokrywa je tuszem. Dodatkowo jest delikatnie wygięta, dzięki czemu chyba po raz pierwszy w życiu udało mi się bez większego problemu pomalować rzęsy zarówno w zewnętrznym jak i wewnętrznym kąciku oka. Przy innych maskarach było to dużo trudniejsze i zazwyczaj kończyło się posklejanymi rzęsami. Szczoteczka pokryta jest idealną ilością tuszu, nie ma mowy o posklejanych rzęsach i nierównej ilości tuszu na rzęskach.


To nie jest tusz wodoodporny, ale wcale nie rozmazuje się łatwo. Zdarzyło mi się odruchowo potrzeć oko i obawiałam się, że tym samym roztarłam tusz, jednak nic podobnego nie miało miejsca. Tusz dość łatwo zmywa się płynem micelarnym czy też nawet żelem do mycia twarzy. Nie podrażnił mnie, nie ma również takiego nachalnego chemicznego zapachu, który drażnił mnie u jego poprzednika.


Ogólnie jestem zachwycona tym produktem. Wiem, że cieszy się on dość dużą i zasłużoną popularnością pośród blogerek. Żałuję, że ja dopiero teraz odkryłam ten skarb w "maskarowym" świecie:)
Mam nadzieje, że zamieszczone tu zdjęcia przekonają was do skuteczności tego tuszu do rzęs i zobrazują różnicę wyglądu oczu przed i po ich pomalowaniu.



Trzymajcie się cieplutko i dziękuję serdecznie za każdy komentarz na moim blogu:) jest to dla mnie ogromna zachęta aby tworzyć go dalej :)

Ania



sobota, 9 sierpnia 2014

SWEDISH SPA Purifying Face Mask Ofirlame

Witajcie,

Tak, wiem, pisałam już o tej maseczce do twarzy w ulubieńcach tutaj oraz w oddzielnym poście odnoście ulubionych maseczek tutaj, jednak cały czas czułam niedosyt.

Tym razem postanowiłam opisać bardziej szczegółowo ten produkt i to po raz ostatni :)

Maseczka znajduje się w tubce mieszczącej 50 ml produktu.
Wg producenta : Oczyszczająca maseczka do twarzy Swedish Spa. Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolicę oczu. Po 10 minutach zmyć wodą następnie nałożyć serum ( z tej samej serii ).


Opis bardzo skromny. Postaram się więc opisać działanie tej maseczki własnymi słowami.
Potwierdzam, że jest to maseczka oczyszczająca, ściągająca pory oraz uspakajająca cerę. Chwilę po jej użyciu skóra jest napięta, wygładzona, oczyszczona i promienna. W moim przypadku konieczne jest nałożenie kremu do twarzy ( z powodu wysuszających właściwości glinki - druga w składzie ). Niemnie jednak jest to tylko delikatne odczucie wysuszenia skóry. Dodam, że swoją maseczkę trzymam na twarzy dłużej niż zaleca producent, bo ok 15-20 min.

Lubię nakładać maseczkę na wieczór, tak aby rano cieszyć się uspokojoną i promienną cerą. Dzięki jej działaniu zmniejszył się mój problem z "świeceniem " się twarzy. Skóra pozostaje matowa dłużej niż zazwyczaj ( 2-3 dni praktycznie bez świecenia się ). Oczywiście w takie upały jakie mamy teraz nie spodziewam się cudu. Skóra mojej twarzy świeci się pomimo stosowania maseczki, ale w mniejszym stopniu.


Maseczka ma konsystencję pasty w przecudnym lazurowym kolorze ( przypominam w niej smerfowego potworka ). Moment nakładanie maseczki i patrzenie na ten piękny kolor działa na mnie prawdziwie relaksująco. Dodatkowo świeży, morski zapach pomaga się odprężyć. Zazwyczaj nakładam maseczkę palcami lub specjalnym pędzlem. Maseczka zastyga na skórze niczym maska, mam wrażenie, że wręcz wchodzi w pory ( dzięki temu tak dobrze je oczyszcza ). Powoduje to jednak problem z jej zmyciem. Obowiązkowe jest użycie jakiejś ściereczki lub ręcznika aby sprawnie i dokładnie usunąć produkt ze skóry.



Dla zainteresowanych zdjęcie przedstawiające skład maseczki. Na składach kosmetyków nie znam się w ogóle, więc nie będę udawać, że opis coś mi mówi:) Widzę tylko, że zawiera parabeny ( ups ! ), mnie one jednak nie szkodzą, wręcz przeciwnie ja jestem bardzo zadowolona z działania tej maseczki i z czystym sumieniem mogę ją polecić.
Odpowiednia grupa docelowa to osoby z zanieczyszczoną, skłonną do przetłuszczania się cerą. Jednak wydaje mi się, że osoby ze średnio wrażliwą / normalną cerą również powinny być zadowolone z tego produktu.

Produkt jest dość wydajny i pomimo częstego stosowania, cały czas opakowanie jest w połowie pełne. Maseczki starczy spokojnie jeszcze na kilka użyć.

Cena wg katalogu Oriflame 17,90 zł. Jednak dość często można trafić na różne promocje.
I to wszystko co mam do powiedzenia na temat tego produktu.

Kto ma możliwość wypróbowania go, niech próbuje - gorąco do tego zachęcam :)

A Wy macie jakieś swoje ulubione maseczki? Odkąd rozkochałam się w maseczkach uwielbiam testować nowe produkty, czekam więc na wasze sugestie :)

Trzymajcie się cieplutko!!
Ania

I to wszystko co mam na jej temat do powiedzienia

środa, 6 sierpnia 2014

Angry Birds by Lumene - pomadka ochronna do ust - opinia po kilku dniach używania.

Witajcie!

Dzisiaj bardzo krótki wpis na temat jakości wykonania pomadki Angry Birds by Lumene o której pisałam tutaj. Byc może trafiłam na wadliwą sztukę, ale ponieważ zdarzyło mi się to po raz pierwszy w życiu, czuję się lekko rozczarowana.
Oto co zostało z mojej pomadki dosłownie kilka dni od jej zakupu:


Jak widzicie sztyft wypad i pomadka całkowicie nie nadaje się do używania. Nie jestem w stanie wyciągnąć sztyftu , przykleił się do skuwki na amen :D

Nie mam zamiaru oczywiście rozpaczać, szkoda mi tylko pieniędzy oraz przyjemności korzystania z tej pomadki. Jakości samej pomadki nie mam nic do zarzucenia.

Zachęcam do śledzenia wydarzeń z mojego dnia codziennego na Instagramie :)

Trzymajcie się cieplutko i miejcie udany dzień :)
Ania

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Szybkie zakupy.

Witajcie !

Skończył mi się żel do mycia twarzy z Tołpy. Przejechałam więc pół miasta aby trafić do Carrefour, jedynego miejsca w którym widziałam nowy produkt EVA Natura Gemmotherapy. Z tej firmy pochodzi mój ulubiony produkt do mycia twarzy Herbal Garden o którym pisałam tu. Nadal bardzo go lubię. Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy jakiś miesiąc temu podczas przypadkowych zakupów w Carrefour zobaczyłam nowy żel do twarzy tej firmy. Z utęsknieniem czekałam aż wykończę wspomniany już żel z Tołpy. Kiedy ten moment nastał "pobiegłam" dokonać zakupu. I w moim koszyku znalazł się nie tylko żel :)

1. Ewa natura Gemmotherapy - Żel do mycia twarzy dla cery wrażliwej EKSPRESJA MŁODOŚCI - komórki macierzyste z pąków czarnej porzeczki + witamina PP. Mam nadzieję, że żel mnie nie zawiedzie. Dzisiaj pierwsze testy. Dam wam znać o moich wrażeniach. Cena 10,99 zł



2. Angry Birds by Lumene - pomadka ochronna do ust z ekstraktem z arktycznej maliny. Kupiłam bo oczarowało mnie opakowanie oraz fakt, że moja pomadka z Alterry dobiła już swego żywotu. Dodatkowo zawsze chciałam wypróbować produkty z Lumene :)
Pomadka jest bezbarwna, pozostawia delikatny połysk na ustach. Jesli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to porównałabym je do pomadek z Nivei. Zapach delikatny, malinowy, nie nachalny. Cena 10,69 zł

3. Nectar of Nature - Odżywczy szampon do włosów z masłem orzechowym i mango. Cena za 300ml to aż całe 4,99 zł, więc nie mogłam przejśc obojętnie :) Zachęcał do zakupu także słodki zapach oraz sloneczna barwa. Nie spodziewam się wielkiego WOW po tym szamponie. Mam tylko nadzieje, że nie będzie przetłuszczał lub plątał mi włosów. Z tej samej serii dostępne są odżywka i maska do włosów. Oprócz wersji z mango, było kilka inych: do włosów farbowanych, przeciwłupieżowy, do włosów osłabionych.


4. I jeszcze coś z apteki. Myslę, że wiele z nas wie jak ważny jest magnez dla naszego organizmu. Kiedy dokuczają nam skórcze mięśni, drgania powieki, ogólne zmeczenie, podatność na stres i trudność z koncentracją często może to być efekt niedoboru magnezu w naszym organiźmie ( oczywiście przed zastosowaniem jakiegokolwiek leku powinniśmy skonsultować to z lekarzem ). Znam swój organizm i wiem, że raz na kilka miesięcy dobrze jest jesli zrobię sobie "kurację" magnezową. Produktów z magnezem jest wiele na rynku. Dla mnie najskutecznioejszy jest MAGVIT z witaminą B6 ( ułatwia przyswajanie magnezu ).

A na koniec piosenka, która krąży mi po głowie od chwili kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy:) Czekam na całą płytę z niecierpliwością :)


Trzymajcie się cieplutko!
Ania

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...