Witajcie,
Trochę późno publikuję ulubieńców ubiegłego miesiąca, lipiec już na dobre się zaczął. Miniony tydzień był jednak dość intensywny, więc dopiero dziś mam możliwość podzielić się z Wami produktami, których najczęściej używałam w czerwcu:
1. Zija - Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom pod oczy i na powieki - pomimo, że krem dedykowany jest skórze +50, okazał się być bardzo lekkim produktem, dość szybko wchłaniający się. Ma ciekawy lekko beżowy kolor. Nawet zastanawiałam się czy nie pełni również funkcji korektora. Niestety kolor w ogóle nie jest widoczny na skórze. Krem pozostawiał skórę lekko nawilżoną i przyjemnie miłą. Natomiast nie zauważyłam większego działania przeciwzmarszczkowego. Nie planuję ponownego zakupu, chociaż z przyjemnością zużyje go do końca.
2.Oriflam, Swedish Spa - Purifying face mask - jedna z ulubionych masek do twarzy, ma cudowny błękitny kolor, delikatny morski zapach i pozostawia skórę dobrze oczyszczoną. Więcej nie chcę pisać, ponieważ planuję post o moich ulubionych maseczkach do twarzy. Ostatnio bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam:) Na pewno kupie ponownie.
3. Bielenda Bikini - Ochronny krem do twarzy SPF 30 do cery mieszanej i tłustej - Uwielbiam ten krem. Ma neutralny zapach, przepięknie się wchłania, nie bieli i ma ochronę SPF 30. Dodatkowo dobrze współpracuje z makijażem i nie powoduje szybszego świecenia się. Niestety nie widziałam go na półkach sklepowych solo. Kupiłam w zestawie z balsamem do ciała ( ok, 16 zł ). Gorąco polecam. Jeśli okaże się, że również dobrze chroni przed słońcem, znalazłam idealny filtr przeciwsłoneczny w bardzo przystępnej cenie :)
4. Antypersirant Garnier mineral men - tak, to nie pomyłka. Podkradłam mężowi dezodorant :). Do swojego użytku z reguły kupowałam Garnier mineral, wersja dla kobiet. Jednak ostatnio albo zmienili coś w składzie, albo skóra mi się już przyzwyczaiła, bo miałam wrażenie, że roll-on słabiej działa. Pewnego dnia postanowiłam wypróbować Garnier Mineral wersja dla mężczyzn i to był strzał w dziesiątkę. Jestem bardzo zadowolona z jego działania.
5. Rimmel, Stay Matte - matujący podkład do twarzy - nowa wersja. Mój kolor to 100 Ivory. To pierwszy podkład, który naprawdę matuje moja skórę na dłużej niż 2-3 godziny. Do tego ma dobre krycie, ładnie wtapia się w skórę. Przepięknie wygląda na skórze rozprowadzony pędzelkiem ( np. HAKURO H50 ). Lubię, lubię, lubię i na pewno kupię ponownie jak tylko to opakowanie mi się skończy, zwłaszcza, ze nie jest to zbyt drogi podkład. Jedyna rzecz którą zmieniłabym, to właśnie opakowanie. Obawiam się, że dość dużo produktu zostanie na ściankach tuby, więc będę chyba musiała przeciąć opakowanie. Ale za tą cenę i tak uważam, że jest to produkt godny polecenia :)
6. Maybelline Colorama - cień do powiek 302 - przepiękny szampański kolor cienia, który cudownie mieni się w świetle. Używałam go codziennie nie tylko jako cień do powiek, lecz również jako fenomenalny rozświetlasz. Uważam, że jest to produkt mulit-funkcyjny i niezbędny w każdej kosmetyczce. O dziwo, miałam spore trudności aby go kupić. Udało się dopiero w SuperPharm.
7. Bell Glam Night Sparkle- cień do powiek 03 - cień kupiony jakieś 2 lata temu, przeleżał w kosmetyczce sporo czasu nietknięty, aż nastąpiło olśnienie jak mogłabym go spożytkować. Używam codziennie jaki wypełnienie przerw między rzęsami. Cienkim skośnym pędzelkiem "wciskam" cień w linię rzęs od wewnętrznej strony oka. Przepiękny granatowo-filoletowy kolor, przypomina mi nocne niebo zimą. Uzywam go do optycznego zagęszczenia rzęs ( "wciskam" cień skośnym pędzelkiem pomiędzy rzęsy ). Dzięki temu zabiegowi moje rzęsy wydają się być gęściejsze a oryginalny kolor cienia sprawia, że zielony kolor mojej tęczówki zostaje fantastycznie podkreślony. Nie wyobrażam sobie obecnie makijażu oka bez tego cienia!
8. Rimmel London Trio eye shadow 710 twilight zone - tak, wiem, kolejny cień do powiek...ale prawda jest taka, że wszystkich tych cieni używałam dosłownie każdego dnia przez ostatni miesiąc. Z tej paletki ulubionym kolorem jest delikatny szary cień. Nałożony na ruchomą powiekę ładnie rozświetla oko, podkreśla zieleń tęczówki, a czerń rzęs ( a raczej tuszu do rzęs ) intensywniej odbijała się na tle powieki. Bardzo polubiłam efekt uzyskany dzięki temu szaremu kolorowi. Oko zdecydowanie wydaje się większe i bardziej błyszczące.
Czas na ulubieńców niekosmetycznych:
9. Dawid Podsiadło- Comfort and happiness - bardzo fajna płyta, świetny głos, muzyka i teksty. Lubie słuchać dla relaksu ale również podczas np. sprzątania. Jak dla mnie zdecydowanie muzyka nie nudna i z pewnością nie spania . Bardzooo lubię słuchać:)
10. YES - srebrne kolczyki " wkrętki" z cyrkonią - ostatnio mam fazę na "wkrętki". Lubie je za delikatny efekt na uszach - coś tam jest ale jakby tego nie było :)Zmęczona wydawaniem pieniędzy na sztuczną biżuterię, która po krótkim czasie noszenia staje się bezużyteczna, postanowiłam zainwestować w kolczyki, którym czas nie straszny. I o dziwo okazało się, że jest to taki sam koszt jak kupno sztucznej biżuterii. Od kiedy kupiłam te kolczyki, noszę je codziennie.Są srebrne więc z czasem mogą mi jedynie nieco zaśniedzieć ( ? czy takie słowo istnieje ? ), co łatwo usunąć np, zwykłą pastą do zębów.
I to wszystko na dziś:)
W przygotowaniu post ze zdjęciami z tygodnia oraz z ulubionymi maseczkami.
Ciekawe? Zapraszam!!
Buziaki!!
Ania
niedziela, 6 lipca 2014
środa, 25 czerwca 2014
Wishlist # 1
Hej Kochani :):):)
To był dość intensywny dzień, który zaowocował sporym bólem głowy :( więc w celu rozweselenia się postanowiłam stworzyć swoją pierwszą wishlist .
Oto ona:
1. Kindle Paperwhite - moje absolutne marzenie!! Uwielbiam czytać, ale zwłaszcza teraz po przeprowadzce nie za bardzo mam i środki i miejsce aby nabywać i gromadzić kolejne książki. Tak więc Kindle jest moją nadzieją na pozostanie na bieżąco z nowościami wydawniczymi. Jest to niestety dość kosztowny nabytek, ale wiem, że pewnego pięknego dnia ja i on poznamy się bliżej :D
2. Dzianinowa marynarka na podszewce najlepiej w kolorze jasnego szarego. Obowiązkowa do pracy, pasująca do większości rzeczy w szafie, wygodna. Az dziw, że jeszcze jej nie posiadam. Nie mogę znaleźć takie marynarki, która by mi w 100% odpowiadała. Albo cena nie ta, albo kolor nie ten, albo fason nie ten. Uff, nie poddaje się jednak i szukam dalej.
3. Sarah Wilson - Rzucam Cukier - ostatnia deska ratunku i kolejna próba porzucenia mojego uzależnienia na słodkie !! Liczę na ciekawe pomysły, podpowiedzi i wskazówki co zrobić aby wytrwać !
4. Sok z pokrzywy - czuję, że potrzebuje wzmocnić organizm, oczyścić. Myślę, że sok z pokrzywy będzie do tego odpowiednim środkiem. Któraś z was stosował już taki sok? Jakie są wasze odczucia? Polecacie?
5. Green Pharmacy - masło do ciała Róża piżmowa i zielona herbata - uwielbiam zapach róży a do tego masło to cieszy się pozytywnymi opiniami i ma przyjazną cenę. Czegóż chcieć więcej?
6. Kolczyki z YES - zakochałam się, notorycznie wyłapuję je wzrokiem przechodząc obok sklepu YES. Powiedzcie same...czyż nie są piękne?
7. Sylveco - balsam myjący do włosów z betuliną - lubię produkty tej firmy. Szukam dobrego szamponu, z ciekawością przetestuję tą nowość.
I to już cała lista. Co o niej sądzicie? Stosowałyście lub macie któreś z tych produktów? Możecie je polecić?
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
To był dość intensywny dzień, który zaowocował sporym bólem głowy :( więc w celu rozweselenia się postanowiłam stworzyć swoją pierwszą wishlist .
Oto ona:
1. Kindle Paperwhite - moje absolutne marzenie!! Uwielbiam czytać, ale zwłaszcza teraz po przeprowadzce nie za bardzo mam i środki i miejsce aby nabywać i gromadzić kolejne książki. Tak więc Kindle jest moją nadzieją na pozostanie na bieżąco z nowościami wydawniczymi. Jest to niestety dość kosztowny nabytek, ale wiem, że pewnego pięknego dnia ja i on poznamy się bliżej :D
2. Dzianinowa marynarka na podszewce najlepiej w kolorze jasnego szarego. Obowiązkowa do pracy, pasująca do większości rzeczy w szafie, wygodna. Az dziw, że jeszcze jej nie posiadam. Nie mogę znaleźć takie marynarki, która by mi w 100% odpowiadała. Albo cena nie ta, albo kolor nie ten, albo fason nie ten. Uff, nie poddaje się jednak i szukam dalej.
3. Sarah Wilson - Rzucam Cukier - ostatnia deska ratunku i kolejna próba porzucenia mojego uzależnienia na słodkie !! Liczę na ciekawe pomysły, podpowiedzi i wskazówki co zrobić aby wytrwać !
4. Sok z pokrzywy - czuję, że potrzebuje wzmocnić organizm, oczyścić. Myślę, że sok z pokrzywy będzie do tego odpowiednim środkiem. Któraś z was stosował już taki sok? Jakie są wasze odczucia? Polecacie?
5. Green Pharmacy - masło do ciała Róża piżmowa i zielona herbata - uwielbiam zapach róży a do tego masło to cieszy się pozytywnymi opiniami i ma przyjazną cenę. Czegóż chcieć więcej?
6. Kolczyki z YES - zakochałam się, notorycznie wyłapuję je wzrokiem przechodząc obok sklepu YES. Powiedzcie same...czyż nie są piękne?
7. Sylveco - balsam myjący do włosów z betuliną - lubię produkty tej firmy. Szukam dobrego szamponu, z ciekawością przetestuję tą nowość.
I to już cała lista. Co o niej sądzicie? Stosowałyście lub macie któreś z tych produktów? Możecie je polecić?
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
czwartek, 19 czerwca 2014
Biorę udział w rozdaniu !!!!!
Witajcie!!!
Przeprowadzka i zmiana pracy w tym samym mniej więcej czasie potrafi skutecznie ograniczyć aktywność hobbystyczną jaką jest prowadzenie bloga. Ale małymi kroczkami zamierzam powrócić. Kilka nowości czeka z niecierpliwością na publiczny występ:D
Przeglądając sferę blogową w poszukiwaniu ciekawych komentarzy naturalnych kremów do pielęgnacji twarzy ( mój ukochany lekki krem brzozowy SYLVECO niedługo zakończy swój żywot ) trafiłam na intrygujące rozdanie. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w żadnych rozdaniach wychodząc z założenia, że pewnie i tak nic nie wygram. Tym razem jednak produkt do wygrania tak mnie zaciekawił, że postanowiłam zaryzykować. Jak wiecie uwielbiam miód, nie wyobrażam sobie zimy bez tego "leku" w mojej kuchni i łazience. Więc kiedy mam szanse na wygranie kosmetyków z tym składnikiem, nie mogę przejść obojętnie.
Zapraszam na ciekawy blog klik http://www.siouxie.pl/ z wieloma profesjonalnymi recenzjami kosmetyków oraz na rozdanie :
http://www.siouxie.pl/2014/06/bzzzzz-czyli-wygraj-luksusowe-kosmetyki.html
Każdy ma szansę, zostało jeszcze trochę czasu!!! :)
Trzymajcie za mnie kciuki...kto wie...może choć raz uda mi się coś wygrać , hihihih...:D
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
Przeprowadzka i zmiana pracy w tym samym mniej więcej czasie potrafi skutecznie ograniczyć aktywność hobbystyczną jaką jest prowadzenie bloga. Ale małymi kroczkami zamierzam powrócić. Kilka nowości czeka z niecierpliwością na publiczny występ:D
Przeglądając sferę blogową w poszukiwaniu ciekawych komentarzy naturalnych kremów do pielęgnacji twarzy ( mój ukochany lekki krem brzozowy SYLVECO niedługo zakończy swój żywot ) trafiłam na intrygujące rozdanie. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w żadnych rozdaniach wychodząc z założenia, że pewnie i tak nic nie wygram. Tym razem jednak produkt do wygrania tak mnie zaciekawił, że postanowiłam zaryzykować. Jak wiecie uwielbiam miód, nie wyobrażam sobie zimy bez tego "leku" w mojej kuchni i łazience. Więc kiedy mam szanse na wygranie kosmetyków z tym składnikiem, nie mogę przejść obojętnie.
Zapraszam na ciekawy blog klik http://www.siouxie.pl/ z wieloma profesjonalnymi recenzjami kosmetyków oraz na rozdanie :
http://www.siouxie.pl/2014/06/bzzzzz-czyli-wygraj-luksusowe-kosmetyki.html
Każdy ma szansę, zostało jeszcze trochę czasu!!! :)
Trzymajcie za mnie kciuki...kto wie...może choć raz uda mi się coś wygrać , hihihih...:D
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
sobota, 10 maja 2014
Zakupy kosmetyczne - Rossmann, sklep zielarski, Biedronka, Drogeria Natura
Witajcie !!!
Jak ja się cieszę, że jest weekend!!! Ten tydzień dał mi mocno w kość, długie i intensywne godziny w pracy, stres, nieregularne jedzenie...czekałam na ten weekend z utęsknieniem:) I jest!!!! Więc dziś, nieśpiesznie udałam się na małe zakupy kosmetyczne. W najbliższych tygodniach czeka mnie spore zamieszanie ( kolejna już przeprowadzka, mam nadzieje, że przed ostatnia i w końcu osiądziemy w naszym własnym domku :)) więc staram się nie kupować nic zbędnego, ale jak na złość kończą mi się co niektóre kosmetyki, więc wykorzystałam ostatni wolny moment przed przeprowadzką i pobiegłam na zakupy.
Ponieważ pośród swoich przyjaciółek i bliskich nie mam drugiej osoby, która dzieliłaby wraz ze mną zainteresowanie kosmetykami wykraczające poza granice "normalnego" zainteresowania ciekawi mnie czy wy też tak macie, że spacer pomiędzy regałami w drogerii, albo buszowanie pośród półek w sklepie zielarskim pozwala się wam odprężyć i zrelaksować??? Czy to tylko ja tak mam??!! Podobnie działa na mnie wizyta w księgarni:) Nasycam się, wącham, oglądam, czytam i jestem cała happy ! :D A ponieważ ten tydzień jak już wspomniałam do łatwych nie należał, postanowiłam pospacerować sobie po drogeriach i księgarniach... Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękoma. A oto moje zdobycze:
Najpierw zacznijmy od Rossmanna. Niestety z braku czasu nie udało mi się załapać na wcześniejsze promocje -49%. Na szczęście do jutra trwa jeszcze promocja na produkty do usta. Jako zadeklarowana maniaczka pomadkowa nie mogłam oprzeć się pokusie chociaż jednego zakupu.
Nawilżająca szminka w kredce ASTOR - 011 Feeling Feline - piękny koralowo - truskawkowy odcień ( zdjęcie niestety nie oddaje rzeczywistego koloru).
Użyłam jej od razu po wyjściu ze sklepu i ... jestem absolutnie zachwycona. Ciekawy, niebanalny kolor, nawilżenie, trwałość na 5+, pomadka wytrzymała całe zakupy bez poprawiania, drobne przekąski w między czasie. Mam również wrażenie, że daje fajny efekt wybielenia zębów. Jestem na tak!!! Oj, jak ja lubię pomadki - muszę koniecznie napisać dla was post o moich ulubionych pomadkach. Oczywiście jeśli jesteście ciekawe! Cena regularna 26,99 zł, ja kupiłam w promocji -49%. Jednocześnie będąc później w Drogerii Natura zauważyłam, że cena regularna tego samego produktu jest niższa - 24,99 zł.
Oprócz pomadki kupiłam również ulubiony suchy szampon ISANA. Kolejne już opakowanie. Pisałam już o nim, więc nie będę się powtarzać. Lubie, ratuje moje poranki przed koniecznością wcześniejszego wstawania i mycia włosów. Cena regularna 10,59 zł, jednak często można go kupić w promocji.
Kolejnym przystankiem był sklep zielarski. W mojej miejscowości jest ich kilka, ja odwiedziłam jeden z moich ulubionych. Głównym celem były poszukiwania godnego następcy Lekkiego kremu brzozowego firmy SYLVECO oraz ciekawość nowinek. W sklepie kremu co prawda nie kupiłam, ale za to wyszłam z :
Szampon Lniany do włosów suchych i łamliwych HERBAL CARE - producent obiecuje nawilżone, sprężyste i lśniące włosy, zwiększoną odporność na uszkodzenia, mniejszą łamliwość i rozdwajanie się końcówek oraz piękne i zdrowsze włosy. Dla mnie najważniejsze aby nie powodował szybszego przetłuszczania oraz nie puszył włosów.
. Cena regularna 6,20 zł
Woda Różana KTC - jestem bardzo ciekawa tego produktu. Mam zamiar używać go jako tonik. Przepięknie pachnie różami, a ja uwielbiam wszystko co różane. Ponoć może być również stosowana w kulinariach. Czy któraś z was stosowała wodę różaną w kuchni? Z jakim efektem? Będę wdzięczna za podpowiedzi:)
Cena regularna 4,90 zł
Chusteczki odświeżające MARION - lubię mieć takie chusteczki w torebce. Te są tanie, ładnie pachną. Cena 2,30 zł.
O pastach do zębów nikt się jakoś specjalnie nie rozpisuje na blogach, choć używamy ich codziennie. Do mojego koszyka zakupowego trafiła pasta LACALUT active wraz z próbką płynu do płukania ust. Pastę lubimy oboje z mężem. Naprawdę pomaga w walce z krwawiącymi dziąsłami oraz wrażliwymi zębami, a do tego dobrze odświeża.
Na koniec dostałam do przetestowania kilka próbek Kremu CC z Bielendy. Z przyjemnością je przetestuje. Ponoć cieszą się dość dobrą opinią w internecie.
Producent informuję, że Multifunkcyjny krem CC 10w1 w sposób perfekcyjny łączy właściwości kryjące korektora cery i pielęgnacyjne kremu. Perfekcyjnie udoskonala skórę, stanowi idealną bazę pod makijaż. Otrzymałam próbki obu rodzajów Kremu CC - zielony neutralizuje zaczerwienienia, tonuje, maskuje niedoskonałości; różowy - neutralizuje cienie, tonuje, dodaje blasku.
Jesteście nadal ze mną? Już półmetek:) A tak swoją drogą, to zastanawiam się czy ktoś jest po drugiej stronie? Widzę w statystykach, że ktoś tam czyta moje posty, ale niestety brak jakichkolwiek komentarzy powoduje, że nieraz mam wrażenie jakbym pisała w powietrze. Byłoby mi bardzo miło, jeśli Drogi Czytelniku zostawisz krótki komentarz. Akceptuje konstruktywną krytykę jak i dobre słowo:)
A wracając do tematu postu moim kolejnym przystankiem była Biedronka. Kupiłam tam tylko dwa produkty:
Róż do twarzy CELIA nr 4 - w ciekawym brzoskwiniowym odcieniu. Jestem ogromnie ciekawa jak będzie wyglądał na mojej skórze i jak będzie jego trwałość. Róż cieszy się dobrą opinią blogerki SZUSZ.
Antyperspirant Invisible Clear z Garnier mineral to mój stały bywalec. Dziś kupiłam nową wersję. Ciekawa jestem jak się sprawdzi? Zwłaszcza, że nadchodzą coraz cieplejsze dni.
Tym sposobem doszliśmy do ostatniego już sklepu Drogeria Natura:) a w nim...
Biała Brzoskwinia i Nektarynka - Le Pettit Marseiliais - delikatny żel pod prysznic. Odkąd odkryłam zapach tego żelu wiedziałam, że będzie mój! Co za zapach, jakbym jadła świeże, soczyste brzoskwinie i nektarynki...jednym słowem LATO !!!
Wiem, że kąpiel z tym żelem będzie dla mnie ucztą dla zmysłów i relaksem!!
Niech najlepszą reklamą tego zapachu jest opis producenta: Zamknij oczy. Poczuj ciepło letniego śródziemnomorskiego słońca. To właśnie w jego promieniach zbierane są w pełni swej dojrzałości owoce białych brzoskwiń i pachnących nektarynek. Oj, tak...kto był kiedyś we Włoszech i jadł dojrzałe, wielkości pięści brzoskwinie wie o czym jest powyższy opis!
Nie planowałam kupować więcej produktów do włosów, ale kiedy ujrzałam, że szampony i odzywki NATUR VITAL są nareszcie w promocji, nie byłam w stanie przejść obok nich obojętnie. A, że szamponów u mnie nigdy dość, nic się nie zmarnuje.
Szampon z limonką do włosów przetłuszczających się NATUR VITAL - zawiera ekstrakt z limonki, oczaru wirginijskiego, pokrzywy.
Szałwiowa odżywka do włosów NATUR VITAL - zwiera wyciąg z szałwii i żeń-szenia aby dodać włosom nawilżenia i połysku.
Lekki krem nawilżający 24h przeciw błyszczeniu MIXA - do skóry normalnej i mieszanej również był w promocji. Kupiłam go za 15,99 zł. I mam nadzieje, że będzie godnym zastępcą kremu brzozowego. Cieszy się dość dobrymi opiniami, więc liczę na pozytywne efekty.
I wielki finał- ostatni produkt to mydło Baby bedtime soap Johnson & Johnson - zapach mnie oczarował. Myślę, ze miło będzie umyć się nim przed snem. Ot, taki drobiazg na zakończenie dnia.
I to już wszystko na dziś. Ciekawa jestem jak w praktyce sprawdzą się zakupione produkty. Może któryś zostanie moim ulubieńcem lub wielkim rozczarowaniem? Z przyjemnością zabiorę się za testy:)
Pozdrawiam serdecznie i życzę milutkiego weekendu:)
Trzymajcie się ciepło,
Ania
Jak ja się cieszę, że jest weekend!!! Ten tydzień dał mi mocno w kość, długie i intensywne godziny w pracy, stres, nieregularne jedzenie...czekałam na ten weekend z utęsknieniem:) I jest!!!! Więc dziś, nieśpiesznie udałam się na małe zakupy kosmetyczne. W najbliższych tygodniach czeka mnie spore zamieszanie ( kolejna już przeprowadzka, mam nadzieje, że przed ostatnia i w końcu osiądziemy w naszym własnym domku :)) więc staram się nie kupować nic zbędnego, ale jak na złość kończą mi się co niektóre kosmetyki, więc wykorzystałam ostatni wolny moment przed przeprowadzką i pobiegłam na zakupy.
Ponieważ pośród swoich przyjaciółek i bliskich nie mam drugiej osoby, która dzieliłaby wraz ze mną zainteresowanie kosmetykami wykraczające poza granice "normalnego" zainteresowania ciekawi mnie czy wy też tak macie, że spacer pomiędzy regałami w drogerii, albo buszowanie pośród półek w sklepie zielarskim pozwala się wam odprężyć i zrelaksować??? Czy to tylko ja tak mam??!! Podobnie działa na mnie wizyta w księgarni:) Nasycam się, wącham, oglądam, czytam i jestem cała happy ! :D A ponieważ ten tydzień jak już wspomniałam do łatwych nie należał, postanowiłam pospacerować sobie po drogeriach i księgarniach... Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękoma. A oto moje zdobycze:
Najpierw zacznijmy od Rossmanna. Niestety z braku czasu nie udało mi się załapać na wcześniejsze promocje -49%. Na szczęście do jutra trwa jeszcze promocja na produkty do usta. Jako zadeklarowana maniaczka pomadkowa nie mogłam oprzeć się pokusie chociaż jednego zakupu.
Nawilżająca szminka w kredce ASTOR - 011 Feeling Feline - piękny koralowo - truskawkowy odcień ( zdjęcie niestety nie oddaje rzeczywistego koloru).
Użyłam jej od razu po wyjściu ze sklepu i ... jestem absolutnie zachwycona. Ciekawy, niebanalny kolor, nawilżenie, trwałość na 5+, pomadka wytrzymała całe zakupy bez poprawiania, drobne przekąski w między czasie. Mam również wrażenie, że daje fajny efekt wybielenia zębów. Jestem na tak!!! Oj, jak ja lubię pomadki - muszę koniecznie napisać dla was post o moich ulubionych pomadkach. Oczywiście jeśli jesteście ciekawe! Cena regularna 26,99 zł, ja kupiłam w promocji -49%. Jednocześnie będąc później w Drogerii Natura zauważyłam, że cena regularna tego samego produktu jest niższa - 24,99 zł.
Oprócz pomadki kupiłam również ulubiony suchy szampon ISANA. Kolejne już opakowanie. Pisałam już o nim, więc nie będę się powtarzać. Lubie, ratuje moje poranki przed koniecznością wcześniejszego wstawania i mycia włosów. Cena regularna 10,59 zł, jednak często można go kupić w promocji.
Kolejnym przystankiem był sklep zielarski. W mojej miejscowości jest ich kilka, ja odwiedziłam jeden z moich ulubionych. Głównym celem były poszukiwania godnego następcy Lekkiego kremu brzozowego firmy SYLVECO oraz ciekawość nowinek. W sklepie kremu co prawda nie kupiłam, ale za to wyszłam z :
Szampon Lniany do włosów suchych i łamliwych HERBAL CARE - producent obiecuje nawilżone, sprężyste i lśniące włosy, zwiększoną odporność na uszkodzenia, mniejszą łamliwość i rozdwajanie się końcówek oraz piękne i zdrowsze włosy. Dla mnie najważniejsze aby nie powodował szybszego przetłuszczania oraz nie puszył włosów.
. Cena regularna 6,20 zł
Woda Różana KTC - jestem bardzo ciekawa tego produktu. Mam zamiar używać go jako tonik. Przepięknie pachnie różami, a ja uwielbiam wszystko co różane. Ponoć może być również stosowana w kulinariach. Czy któraś z was stosowała wodę różaną w kuchni? Z jakim efektem? Będę wdzięczna za podpowiedzi:)
Cena regularna 4,90 zł
Chusteczki odświeżające MARION - lubię mieć takie chusteczki w torebce. Te są tanie, ładnie pachną. Cena 2,30 zł.
O pastach do zębów nikt się jakoś specjalnie nie rozpisuje na blogach, choć używamy ich codziennie. Do mojego koszyka zakupowego trafiła pasta LACALUT active wraz z próbką płynu do płukania ust. Pastę lubimy oboje z mężem. Naprawdę pomaga w walce z krwawiącymi dziąsłami oraz wrażliwymi zębami, a do tego dobrze odświeża.
Na koniec dostałam do przetestowania kilka próbek Kremu CC z Bielendy. Z przyjemnością je przetestuje. Ponoć cieszą się dość dobrą opinią w internecie.
Producent informuję, że Multifunkcyjny krem CC 10w1 w sposób perfekcyjny łączy właściwości kryjące korektora cery i pielęgnacyjne kremu. Perfekcyjnie udoskonala skórę, stanowi idealną bazę pod makijaż. Otrzymałam próbki obu rodzajów Kremu CC - zielony neutralizuje zaczerwienienia, tonuje, maskuje niedoskonałości; różowy - neutralizuje cienie, tonuje, dodaje blasku.
Jesteście nadal ze mną? Już półmetek:) A tak swoją drogą, to zastanawiam się czy ktoś jest po drugiej stronie? Widzę w statystykach, że ktoś tam czyta moje posty, ale niestety brak jakichkolwiek komentarzy powoduje, że nieraz mam wrażenie jakbym pisała w powietrze. Byłoby mi bardzo miło, jeśli Drogi Czytelniku zostawisz krótki komentarz. Akceptuje konstruktywną krytykę jak i dobre słowo:)
A wracając do tematu postu moim kolejnym przystankiem była Biedronka. Kupiłam tam tylko dwa produkty:
Róż do twarzy CELIA nr 4 - w ciekawym brzoskwiniowym odcieniu. Jestem ogromnie ciekawa jak będzie wyglądał na mojej skórze i jak będzie jego trwałość. Róż cieszy się dobrą opinią blogerki SZUSZ.
Antyperspirant Invisible Clear z Garnier mineral to mój stały bywalec. Dziś kupiłam nową wersję. Ciekawa jestem jak się sprawdzi? Zwłaszcza, że nadchodzą coraz cieplejsze dni.
Tym sposobem doszliśmy do ostatniego już sklepu Drogeria Natura:) a w nim...
Biała Brzoskwinia i Nektarynka - Le Pettit Marseiliais - delikatny żel pod prysznic. Odkąd odkryłam zapach tego żelu wiedziałam, że będzie mój! Co za zapach, jakbym jadła świeże, soczyste brzoskwinie i nektarynki...jednym słowem LATO !!!
Wiem, że kąpiel z tym żelem będzie dla mnie ucztą dla zmysłów i relaksem!!
Niech najlepszą reklamą tego zapachu jest opis producenta: Zamknij oczy. Poczuj ciepło letniego śródziemnomorskiego słońca. To właśnie w jego promieniach zbierane są w pełni swej dojrzałości owoce białych brzoskwiń i pachnących nektarynek. Oj, tak...kto był kiedyś we Włoszech i jadł dojrzałe, wielkości pięści brzoskwinie wie o czym jest powyższy opis!
Nie planowałam kupować więcej produktów do włosów, ale kiedy ujrzałam, że szampony i odzywki NATUR VITAL są nareszcie w promocji, nie byłam w stanie przejść obok nich obojętnie. A, że szamponów u mnie nigdy dość, nic się nie zmarnuje.
Szampon z limonką do włosów przetłuszczających się NATUR VITAL - zawiera ekstrakt z limonki, oczaru wirginijskiego, pokrzywy.
Szałwiowa odżywka do włosów NATUR VITAL - zwiera wyciąg z szałwii i żeń-szenia aby dodać włosom nawilżenia i połysku.
Lekki krem nawilżający 24h przeciw błyszczeniu MIXA - do skóry normalnej i mieszanej również był w promocji. Kupiłam go za 15,99 zł. I mam nadzieje, że będzie godnym zastępcą kremu brzozowego. Cieszy się dość dobrymi opiniami, więc liczę na pozytywne efekty.
I wielki finał- ostatni produkt to mydło Baby bedtime soap Johnson & Johnson - zapach mnie oczarował. Myślę, ze miło będzie umyć się nim przed snem. Ot, taki drobiazg na zakończenie dnia.
I to już wszystko na dziś. Ciekawa jestem jak w praktyce sprawdzą się zakupione produkty. Może któryś zostanie moim ulubieńcem lub wielkim rozczarowaniem? Z przyjemnością zabiorę się za testy:)
Pozdrawiam serdecznie i życzę milutkiego weekendu:)
Trzymajcie się ciepło,
Ania
niedziela, 27 kwietnia 2014
Miód Manuka - droga ciekawostka
Witajcie weekendowo!
Dzieki uprzejmości mojej siostry mam możliwość podzielenia się z Wami ciekawostką jaką jest dla mnie miód Manuka.
Miód z krzewu Manuka jest wytwarzany w Nowej Zelandii przez pszczoły, które odżywiają się nektarem z krzewów Manuki. Nowa Zelandia jest jedynym miejscem na świecie, w którym rośnie krzew Manuki. Miód otrzymywany z tych krzewów jest bogaty w methylglyoxal. Składnik ten występuję zazwyczaj we wszystkich miodach, jednak w dość niewielkim stężeniu od 0 do 10 mg/kg. Natomiast stężenie w miodach Manuka sięga od 30 mg/kg do 1000mg/kg! Im większa zawartość methyglyoxalu tym silniejsze działanie bakteriobójcze!
Jakie korzyści możemy otrzymać stosując miód Manuka?
Oto kilka z nich:
- wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu trawiennego
- działa wzmacniająco na organizm, pomaga zwalczać infekcje
- posiada wysokie właściwości przeciwzapalne i zapobiegające zakażeniom
- wykazuje silne właściwości antybiotyczne
- przyspiesza gojenie się ran i różnych infekcji skórnych
- zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji wywołanych bakterią gronkowca
- poprawia ogólny stan zdrowia
Zalecany sposób stosowania miodu Manuka, polega na jego codziennym spożyciu ( najlepiej 3 razy dziennie ), rozpuszczając powoli mód w ustach. Zaleca się spożywać miód samodzielnie, nie rozcieńczając go w żadnych płynach. W celu zwiększenia jego działa na 30 minut przed i po zażyciu miodu powinno powstrzymać się od jedzenia i picia. Można również stosować miód bezpośrednio na ranę, oparzenie lub wrzód.
Kupując mód Manuka należy upewnić się, że jest to oryginalny produkt. Jego cena wzrasta wraz z natężeniem methylgyoxalu w miodzie. Miód, który kupiła moja siostra posiada mniejszą dawkę methylgyoxalu. Słoiczek 340g kosztował ponad 60 zł. Jak widać nie jest to tania rzecz. Al wydaje mi się, że zwłaszcza w okresie przejściowym ( wczesnowiosennym i jesiennym ) warto kupić produkt naturalny, wielofunkcyjny niż później ratować się chemią i lekarstwami.
Miód ma bardzo przyjemną konsystencje, stanowi gładką, jedwabistą masę. W smaku trochę mniej słodki niż tradycyjny miód.
Na razie siostra nie widzi wielkich różnic w samopoczuciu, natomiast na pewno odczuła ulgę w kwestii drobnych problemów żołądkowych z jakimi się borykała.
Ja, jako miłośniczka miodów na pewno kupie na jesień słoiczek i wówczas sprawdzę jego działania wzmacniające i antybakteryjne.
A czy któraś z was stosowała już miód Manuka? Jakie macie odczucia? Czy warto wydać tyle pieniędzy na miód, skoro nasze polskie miody też cieszą się całkiem zasłużoną sławą?
Pozdrawiam serdecznie:)
Ania
Dzieki uprzejmości mojej siostry mam możliwość podzielenia się z Wami ciekawostką jaką jest dla mnie miód Manuka.
Miód z krzewu Manuka jest wytwarzany w Nowej Zelandii przez pszczoły, które odżywiają się nektarem z krzewów Manuki. Nowa Zelandia jest jedynym miejscem na świecie, w którym rośnie krzew Manuki. Miód otrzymywany z tych krzewów jest bogaty w methylglyoxal. Składnik ten występuję zazwyczaj we wszystkich miodach, jednak w dość niewielkim stężeniu od 0 do 10 mg/kg. Natomiast stężenie w miodach Manuka sięga od 30 mg/kg do 1000mg/kg! Im większa zawartość methyglyoxalu tym silniejsze działanie bakteriobójcze!
Jakie korzyści możemy otrzymać stosując miód Manuka?
Oto kilka z nich:
- wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu trawiennego
- działa wzmacniająco na organizm, pomaga zwalczać infekcje
- posiada wysokie właściwości przeciwzapalne i zapobiegające zakażeniom
- wykazuje silne właściwości antybiotyczne
- przyspiesza gojenie się ran i różnych infekcji skórnych
- zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji wywołanych bakterią gronkowca
- poprawia ogólny stan zdrowia
Zalecany sposób stosowania miodu Manuka, polega na jego codziennym spożyciu ( najlepiej 3 razy dziennie ), rozpuszczając powoli mód w ustach. Zaleca się spożywać miód samodzielnie, nie rozcieńczając go w żadnych płynach. W celu zwiększenia jego działa na 30 minut przed i po zażyciu miodu powinno powstrzymać się od jedzenia i picia. Można również stosować miód bezpośrednio na ranę, oparzenie lub wrzód.
Kupując mód Manuka należy upewnić się, że jest to oryginalny produkt. Jego cena wzrasta wraz z natężeniem methylgyoxalu w miodzie. Miód, który kupiła moja siostra posiada mniejszą dawkę methylgyoxalu. Słoiczek 340g kosztował ponad 60 zł. Jak widać nie jest to tania rzecz. Al wydaje mi się, że zwłaszcza w okresie przejściowym ( wczesnowiosennym i jesiennym ) warto kupić produkt naturalny, wielofunkcyjny niż później ratować się chemią i lekarstwami.
Miód ma bardzo przyjemną konsystencje, stanowi gładką, jedwabistą masę. W smaku trochę mniej słodki niż tradycyjny miód.
Na razie siostra nie widzi wielkich różnic w samopoczuciu, natomiast na pewno odczuła ulgę w kwestii drobnych problemów żołądkowych z jakimi się borykała.
Ja, jako miłośniczka miodów na pewno kupie na jesień słoiczek i wówczas sprawdzę jego działania wzmacniające i antybakteryjne.
A czy któraś z was stosowała już miód Manuka? Jakie macie odczucia? Czy warto wydać tyle pieniędzy na miód, skoro nasze polskie miody też cieszą się całkiem zasłużoną sławą?
Pozdrawiam serdecznie:)
Ania
sobota, 12 kwietnia 2014
Jarmuż - gdzie kupić ? W Biedronce !
Witajcie !
Dziś króciutka notatka. Od dawna jarmuż cieszy się ogromną popularnością w sferze blogowej i youtubowej. Jest ceniony za smak, różnorodność zastosowania ( koktajle, sałatki, przekąski, itp. ) oraz za właściwości, witaminy K oraz C, wapno, żelazo, przeciwutleniacze. Jest znany ze swoich właściwości przeciwzapalnych. Wszystko pięknie i cudownie, nic tylko zajdać się jarmużem i dodawać go gdzie się tylko da....ale...gdzie go nabyć? W dużych miastach to raczej nie problem, w mniejszej miejscowości nabycie jarmuży było trudne, lub wręcz niemożliwe. Ale jak widać są sklepy, które najwyraźniej śledzą strefę blogową i tak oto wypatrzyłam jarmuż w pobliskiej Biedronce.
Muszę przyznać, że z trudem powstrzymałam okrzyk radości i zaskoczenia :) mój mąż co prawda ze zdziwieniem spojrzał na moje nietypowe podekscytowanie na widok jakiegoś " zielska ", a torebka z jarmużem wylądowała błyskawicznie w koszyku.
Jutro pierwsze testy, jestem ogromnie ciekawa smaku jarmuży. Myślę, ze najpierw zmierzę się z chipsami z jarmużu:)
Oczywiście dam Wam znać jak mi poszło !
pozdrawiam serdecznie
Ania
P.S. Cena torebki 200g to ok 4,oo zł.
Dziś króciutka notatka. Od dawna jarmuż cieszy się ogromną popularnością w sferze blogowej i youtubowej. Jest ceniony za smak, różnorodność zastosowania ( koktajle, sałatki, przekąski, itp. ) oraz za właściwości, witaminy K oraz C, wapno, żelazo, przeciwutleniacze. Jest znany ze swoich właściwości przeciwzapalnych. Wszystko pięknie i cudownie, nic tylko zajdać się jarmużem i dodawać go gdzie się tylko da....ale...gdzie go nabyć? W dużych miastach to raczej nie problem, w mniejszej miejscowości nabycie jarmuży było trudne, lub wręcz niemożliwe. Ale jak widać są sklepy, które najwyraźniej śledzą strefę blogową i tak oto wypatrzyłam jarmuż w pobliskiej Biedronce.
Muszę przyznać, że z trudem powstrzymałam okrzyk radości i zaskoczenia :) mój mąż co prawda ze zdziwieniem spojrzał na moje nietypowe podekscytowanie na widok jakiegoś " zielska ", a torebka z jarmużem wylądowała błyskawicznie w koszyku.
Jutro pierwsze testy, jestem ogromnie ciekawa smaku jarmuży. Myślę, ze najpierw zmierzę się z chipsami z jarmużu:)
Oczywiście dam Wam znać jak mi poszło !
pozdrawiam serdecznie
Ania
P.S. Cena torebki 200g to ok 4,oo zł.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Masło do mycia ciała - jest coś takiego ?!
Witajcie,
Kolejny tydzień za nami, zawsze z niecierpliwością czekam na weekend, to czas dla rodziny, domu, przyjaciół i słodkiego lenistwa:) To również czas na domowe spa, mój weekendowy rytuał. Opisze go wam innym razem. Dziś przychodzę do was z nietypowym produktem do mycia ciała. Jesteśmy przyzwyczajone do różnego rodzaju żeli, płynów, mydeł i pianek do mycia ciała, ba... nawet połączono żel pod prysznic z balsamem do ciała...ale masło do mycia ciała? To dla mnie zupełna nowość. Na tyle ciekawa, że musiałam je nabyć w sklepie Lawendowa Szafa. Mowa o Mydle miodowym do ciała i włosów z serii popularnych obecnie kosmetyków Bania Agafii.
Mydło ma w składzie ałtajski miód, hyzop lekarski, wrzos, różeniec górski. Produkt zawiera 100% naturalnych składników. Może być stosowany jako mydło do ciała lub do mycia włosów. Ja testowałam tylko opcje produktu do mycia ciała i w tej formie spełnia się rewelacyjnie!
Produkt ma galartowatą konsystencje o dobrze wyczuwalnym, przyjemnym zapachu miodu, ale takiego miodu z ziołową nutą. Również kolor jest miodowy.
Produkt najlepiej nabrać palcami. Jest bardzo przyjemny w kontakcie ze skórą, taki śliski, jedwabisty.
Po roztarciu na skórze zmienia się w delikatną pianę. W obawie przed niską ekonomicznością produktu zaczęłam nakładać go na gąbkę i jest to moim zdaniem najlepszy sposób stosowania tego masła. Wystarczy odrobina produktu, aby uzyskać wspaniałą gęstą pianę, która wystarczy na dokładne umycie całego ciała.
Ale nie to jest jego największą zaletą. To co najbardziej lubię, to widoczna poprawa kondycji skóry. Skóra, jest delikatnie nawilżona, nie ma mowy o odczuciu wysuszenia skóry. Skóra jest jedwabista, miękka i zadbana:) Nie jest to codzienny widok po użyciu tylko produktu do mycia ciała.
Jesli chodzi o stopień zużycia produktu, to po ponad 1,5 miesiąca codziennego używania, nadal mam ponad pół opakowania. Wydaje mi się, że jest to cłkiem ekonomiczny produkt. Kosztuje 16 zł + koszty wysyłki.
Mam już co prawda upatrzony kolejny żel pod prysznic, który zakupię, kiedy ten mi się skończy. Ale na 100% wrócę do tego produktu.
Masło do mycia ciała jest nie tylko ciekawą odskocznią od zwyczajnych żeli do mycia ciała, jest również bardzo dobrym produktem pielęgnacyjnym, ekonomicznym, w dobrej cenie...Cóż, czego chcieć więcej:)
Słonecznej niedzieli :)
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
Kolejny tydzień za nami, zawsze z niecierpliwością czekam na weekend, to czas dla rodziny, domu, przyjaciół i słodkiego lenistwa:) To również czas na domowe spa, mój weekendowy rytuał. Opisze go wam innym razem. Dziś przychodzę do was z nietypowym produktem do mycia ciała. Jesteśmy przyzwyczajone do różnego rodzaju żeli, płynów, mydeł i pianek do mycia ciała, ba... nawet połączono żel pod prysznic z balsamem do ciała...ale masło do mycia ciała? To dla mnie zupełna nowość. Na tyle ciekawa, że musiałam je nabyć w sklepie Lawendowa Szafa. Mowa o Mydle miodowym do ciała i włosów z serii popularnych obecnie kosmetyków Bania Agafii.
Mydło ma w składzie ałtajski miód, hyzop lekarski, wrzos, różeniec górski. Produkt zawiera 100% naturalnych składników. Może być stosowany jako mydło do ciała lub do mycia włosów. Ja testowałam tylko opcje produktu do mycia ciała i w tej formie spełnia się rewelacyjnie!
Produkt ma galartowatą konsystencje o dobrze wyczuwalnym, przyjemnym zapachu miodu, ale takiego miodu z ziołową nutą. Również kolor jest miodowy.
Produkt najlepiej nabrać palcami. Jest bardzo przyjemny w kontakcie ze skórą, taki śliski, jedwabisty.
Po roztarciu na skórze zmienia się w delikatną pianę. W obawie przed niską ekonomicznością produktu zaczęłam nakładać go na gąbkę i jest to moim zdaniem najlepszy sposób stosowania tego masła. Wystarczy odrobina produktu, aby uzyskać wspaniałą gęstą pianę, która wystarczy na dokładne umycie całego ciała.
Ale nie to jest jego największą zaletą. To co najbardziej lubię, to widoczna poprawa kondycji skóry. Skóra, jest delikatnie nawilżona, nie ma mowy o odczuciu wysuszenia skóry. Skóra jest jedwabista, miękka i zadbana:) Nie jest to codzienny widok po użyciu tylko produktu do mycia ciała.
Jesli chodzi o stopień zużycia produktu, to po ponad 1,5 miesiąca codziennego używania, nadal mam ponad pół opakowania. Wydaje mi się, że jest to cłkiem ekonomiczny produkt. Kosztuje 16 zł + koszty wysyłki.
Mam już co prawda upatrzony kolejny żel pod prysznic, który zakupię, kiedy ten mi się skończy. Ale na 100% wrócę do tego produktu.
Masło do mycia ciała jest nie tylko ciekawą odskocznią od zwyczajnych żeli do mycia ciała, jest również bardzo dobrym produktem pielęgnacyjnym, ekonomicznym, w dobrej cenie...Cóż, czego chcieć więcej:)
Słonecznej niedzieli :)
Pozdrawiam cieplutko,
Ania
Subskrybuj:
Posty (Atom)
