Witajcie!
Jak już wspomniałam w ostatnim poście zakupowym, trafiłam ostatnio na MEGA BUBEL. Czyli suchy szampon marki HERBAL ESSENCES. Zakupiłam go z potrzeby, oraz dlatego, że nie mogłam trafić na suchy szampon marki BATISTE albo COLAB. Nie zdawałam sobie sprawy jak wielka różnica jest pomiędzy tymi dwoma produktami. Szamponu z COLAB jeszcze nie próbowałam, ale znałam działanie BATISTE i spodziewałam się czegoś podobnego. Jakież było moje rozczarowanie już od pierwszej aplikacji!
Suchy szampon marki HERBAL ESSENCES przede wszystkim pokrywa włosy grubą warstwą białego proszku, której nie sposób w pełni wyczesać. Dodatkowo włosy są okropnie sztywne i szorstkie, tracą cały naturalny blask. Nie wyglądają na jakoś specjalnie odświeżone. Również zapach pozostawia wiele do życzenia. Z założenia miał być kwiatowy, w rzeczywistości jest strasznie duszący, osiada w nosie i w gardle. Jeszcze długo po użyciu szamponu czułam ten zapach/smak w gardle.
Niestety nie jestem w stanie znaleźć żadnego dobrego słowa na temat tego produktu. Wiem, że ta marka nie jest dostępna w Polsce, ale być może ktoś z UK czyta tego posta. Ten produkt nie jest wart nawet funta! Mój egzemplarz wyląduje w koszu na śmieci.
Z całego serca nie polecam!!
Trzymajcie się cieplutko!
Ania
niedziela, 4 stycznia 2015
sobota, 27 grudnia 2014
BOXING DAY czyli naprawdę drobne zakupy.
Witajcie!
Wczoraj był 26 grudnia czyli tradycyjny Boxing Day. W Wielkiej Brytanii jest to dzień rozpoczynający okres przecen i wyprzedaży. Sama byłam ciekawa jak to wygląda i czy przeceny są rzeczywiście znaczne. W pobliskim miasteczku nie wszystkie sklepy były dziś otwarte, ale rzeczywiście widać było wszędzie plakaty informujące o przecenach. Nie planowałam dużych zakupów. Na razie musi mi wystarczyć to co z sobą tu zabrałam. Musiałam jednak uzupełnić zapasy kilku podstawowych produktów kosmetycznych. Oto co kupiłam w dniu wczorajszym oraz w poprzednim tygodniu:
1. HERBAL ESSENCES - szampon wraz z odżywką do włosów farbowanych. Czy ktoś jeszcze pamięta te produkty? Swego czasu były dość popularne w Polsce, potem zostały wycofane. Bardzo się ucieszyłam mogąc je tu nabyć. Mają fajne zapachy, przyjemną konsystencję, dobrze się pienią oraz pielęgnują włosy. Moje włosy są świeże, puszyste, nie wypadają. Naprawdę dobry i tani produkt.
2. SIPMPLE - anti-blemisz moisturiser - krem nawilżający z cynkiem i ekstraktem z rumianku. Mam go już od tygodnia i jestem bardzo zadowolona, że się na niego zdecydowałam. Był tani ( o ile dobrze pamiętam kosztował coś ok 2-3 funtów ) a naprawdę porządnie nawilża i pielęgnuje cerę. Skóra jest miękka, nawilżona. Nie przetłuszcza się zbyt szybko. Krem naprawdę szybko wchłania się do matu oraz dobrze współpracuje z podkładem. Z chęcią wypróbuję również inne produkty z tej serii.
3. PALMERS COCOA BUTTER FORMULA - daily cleansing gel - mój ulubiony żel rumiankowy do mycia twarzy z firmy SYLVECO lada dzień się skończy, potrzebowałam więc zakupić nowy produkt do oczyszczania twarzy. Zastanawiałam się czy nie kupić czegoś z wyżej opisywanej serii SIMPLE anti-blemish, ale ostatecznie zdecydowałam się na żel do mycia twarzy marki PALMERS. Niedługo pierwsze testy. Jestem ogromnie ciekawa tego produktu. Na pewno dam wam znać co o nim sądzę. Kosztował 2,66 funta.
4. HERBAL ESSENCES - dry shampoo - clearly naked - potrzebowałam suchego szamponu. Jest to rewelacyjny produkt, który genialnie przedłuża świeżość włosów. W Polsce zazwyczaj używałam suchego szamponu z Rosamanna. Był tani, wydajny i nie obciążał włosów. Tutaj od razu wiedziałam, że chcę kupić albo BATISTE alb COLAB. Jednak kiedy byłam w BOOTS oczywiście zapomniałam, że miała kupić suchy szampon, a w TESCO niestety nie było żadnego z tych dwóch, które wymieniłam. Zdecydowałam się więc na suchy szampon z serii, którą lubię ( szampon + odżywka ) - Herbal Essences. Zwłaszcza, że był w promocji. Niestety suchy szampon okazał się całkowity bublem. Ale o tym w dalszym poście. Kosztował w promocji ok 1,50 funta.
5. COLAB - dry shampoo, wersja zapachowa LONDON - po rozczarowaniu suchym szamponem z Herbal Essences, postanowiłam że przy najbliższej okazji koniecznie muszę kupić nowy. Wybór padł na polecany i obecnie modny w sferze youtubowej suchy szampon marki COLAB ( promowany osobą Ruth Crilly, brytyjskiej modelki, blogerki mającej swój kanał na youtube ). Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Mam wobec tego produktu spore oczekiwania. Liczę, że się nie rozczaruję. Kosztował 2,32 funta.
6. NEUTROGENA - fast absorbing hand cream - moje dłonie ostatnio przeżywaj katuszę, są bardzo wysuszone. Niestety nie zabrałam żadnego kremu do rąk ze sobą z Polski. Standardowo również zapominałam kupić jakiś krem do rąk będąc w Bootsie lub Tesco. Dziś nie zapomniałam. Mój wybór padł na sprawdzony już krem Neutrogeny. I moje dłonie od razu mają się lepiej :) Kosztował 2,66 funta.
Wpadłam jeszcze do Peacocks, gdzie zakupiłam na przecenach dwa sweterki. Bardzo żałuje, że do PRIMARKA mam dość daleko, wolałabym zakupy ciuchowe zrobić tam, jednak potrzeba zmusiła mnie do kupna tych sweterków. Spodobał mi się ten słoneczny żółty kolor oraz dekoracyjne aplikacje na drugim sweterku:)
I to wszystko!!! Niedługo zabiorę się za pierwsze testy suchego szamponu oraz żelu do mycia twarzy. Liczę na to, że nie będę rozczarowana :)
Trzymajcie się cieplutko :):)
Ania
Wczoraj był 26 grudnia czyli tradycyjny Boxing Day. W Wielkiej Brytanii jest to dzień rozpoczynający okres przecen i wyprzedaży. Sama byłam ciekawa jak to wygląda i czy przeceny są rzeczywiście znaczne. W pobliskim miasteczku nie wszystkie sklepy były dziś otwarte, ale rzeczywiście widać było wszędzie plakaty informujące o przecenach. Nie planowałam dużych zakupów. Na razie musi mi wystarczyć to co z sobą tu zabrałam. Musiałam jednak uzupełnić zapasy kilku podstawowych produktów kosmetycznych. Oto co kupiłam w dniu wczorajszym oraz w poprzednim tygodniu:
1. HERBAL ESSENCES - szampon wraz z odżywką do włosów farbowanych. Czy ktoś jeszcze pamięta te produkty? Swego czasu były dość popularne w Polsce, potem zostały wycofane. Bardzo się ucieszyłam mogąc je tu nabyć. Mają fajne zapachy, przyjemną konsystencję, dobrze się pienią oraz pielęgnują włosy. Moje włosy są świeże, puszyste, nie wypadają. Naprawdę dobry i tani produkt.
2. SIPMPLE - anti-blemisz moisturiser - krem nawilżający z cynkiem i ekstraktem z rumianku. Mam go już od tygodnia i jestem bardzo zadowolona, że się na niego zdecydowałam. Był tani ( o ile dobrze pamiętam kosztował coś ok 2-3 funtów ) a naprawdę porządnie nawilża i pielęgnuje cerę. Skóra jest miękka, nawilżona. Nie przetłuszcza się zbyt szybko. Krem naprawdę szybko wchłania się do matu oraz dobrze współpracuje z podkładem. Z chęcią wypróbuję również inne produkty z tej serii.
3. PALMERS COCOA BUTTER FORMULA - daily cleansing gel - mój ulubiony żel rumiankowy do mycia twarzy z firmy SYLVECO lada dzień się skończy, potrzebowałam więc zakupić nowy produkt do oczyszczania twarzy. Zastanawiałam się czy nie kupić czegoś z wyżej opisywanej serii SIMPLE anti-blemish, ale ostatecznie zdecydowałam się na żel do mycia twarzy marki PALMERS. Niedługo pierwsze testy. Jestem ogromnie ciekawa tego produktu. Na pewno dam wam znać co o nim sądzę. Kosztował 2,66 funta.
4. HERBAL ESSENCES - dry shampoo - clearly naked - potrzebowałam suchego szamponu. Jest to rewelacyjny produkt, który genialnie przedłuża świeżość włosów. W Polsce zazwyczaj używałam suchego szamponu z Rosamanna. Był tani, wydajny i nie obciążał włosów. Tutaj od razu wiedziałam, że chcę kupić albo BATISTE alb COLAB. Jednak kiedy byłam w BOOTS oczywiście zapomniałam, że miała kupić suchy szampon, a w TESCO niestety nie było żadnego z tych dwóch, które wymieniłam. Zdecydowałam się więc na suchy szampon z serii, którą lubię ( szampon + odżywka ) - Herbal Essences. Zwłaszcza, że był w promocji. Niestety suchy szampon okazał się całkowity bublem. Ale o tym w dalszym poście. Kosztował w promocji ok 1,50 funta.
5. COLAB - dry shampoo, wersja zapachowa LONDON - po rozczarowaniu suchym szamponem z Herbal Essences, postanowiłam że przy najbliższej okazji koniecznie muszę kupić nowy. Wybór padł na polecany i obecnie modny w sferze youtubowej suchy szampon marki COLAB ( promowany osobą Ruth Crilly, brytyjskiej modelki, blogerki mającej swój kanał na youtube ). Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Mam wobec tego produktu spore oczekiwania. Liczę, że się nie rozczaruję. Kosztował 2,32 funta.
6. NEUTROGENA - fast absorbing hand cream - moje dłonie ostatnio przeżywaj katuszę, są bardzo wysuszone. Niestety nie zabrałam żadnego kremu do rąk ze sobą z Polski. Standardowo również zapominałam kupić jakiś krem do rąk będąc w Bootsie lub Tesco. Dziś nie zapomniałam. Mój wybór padł na sprawdzony już krem Neutrogeny. I moje dłonie od razu mają się lepiej :) Kosztował 2,66 funta.
Wpadłam jeszcze do Peacocks, gdzie zakupiłam na przecenach dwa sweterki. Bardzo żałuje, że do PRIMARKA mam dość daleko, wolałabym zakupy ciuchowe zrobić tam, jednak potrzeba zmusiła mnie do kupna tych sweterków. Spodobał mi się ten słoneczny żółty kolor oraz dekoracyjne aplikacje na drugim sweterku:)
I to wszystko!!! Niedługo zabiorę się za pierwsze testy suchego szamponu oraz żelu do mycia twarzy. Liczę na to, że nie będę rozczarowana :)
Trzymajcie się cieplutko :):)
Ania
piątek, 26 grudnia 2014
Nominacja do Liebster Blog Award !!!
Witajcie :):):)
Nareszcie mam wolne i znalazłam chwilkę aby zająć się blogiem. Z ogromną radością odkryłam, że Zuzia z blogu testacja nominowała mnie do Liebster Blog Award. Zabawa polega na udzieleniu odpowiedzi na kilka pytań. No to zaczynamy:
1. Jaki masz telefon ? - nazwa oraz jego stan
Jestem posiadaczką telefonu LG S5. Kolor biały. Stan dobry, aczkolwiek widać już ślady zużycia więc czekam na możliwość wymiany telefonu na lepszy model. Marzy mi się Samsung !! O! Na przykład taki !
2. Na co zwracasz szczególną uwagę na innych blogach
Jestem wzrokowcem, więc w pierwszej kolejności zwracam uwagę na estetykę bloga, jakość zdjęć. Następnie na treść, czy recenzję są zwięzłe, rzeczowe. Zawsze kiedy znajduję blog wzorcowy, po cichu marzę aby mój również taki był :)
3. Czy masz znajome blogerki ?
Miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Poznaniu w sierpniu tego roku. Dzięki temu spotkaniu poznałam świetne dziewczyny. Które serdecznie pozdrawiam.
4. Jaki jest Twój ulubiony kraj ?
Oczywiście Polska! Ale na swojej liście państw, które mnie fascynują jest Norwegia, Nowa Zelandia, Kanada, no i Wyspy Brytyjskie ( skoro się tu przeprowadziłam )
5. Jaką książkę przeczytałaś ostatnio i czy jest ona godna polecenia ? (Uzasadnij)
Z przykrością muszę się przyznać, że nie mam tyle czasu na czytanie jak kiedyś. Przychodzę z pracy zmęczona i o wiele łatwiej jest mi się gapić bezmyślnie w ekran telewizora niż czytać książki, ale ostatnio czytam Niezgodna V.Roth. Widziałam film, spodobał mi się i chciałam wyrobić sobie własne zdanie na temat książki. Jeśli komuś podobał się Zmierzch lub Igrzyska Śmierci to tę pozycję książkową również powinien polubić :)
6. Czy masz jakieś plany, jak zmienić swojego bloga w najbliższym czasie ?
Naturalnie, że mam plany. Chciałabym przede wszystkim częściej i bardziej systematycznie dodawać posty. Od samego początku mam w planach posty kulinarne. Chciałabym również ulepszyć jakość zdjęć. Niestety na razie ze względu na przeprowadzkę i budowanie nowego życia w UK, najzwyklejszy brak czasu stoi na przeszkodzi wszystkim moim blogowym planom. Liczę jednak na to, że w Nowym Roku, kiedy wszystko się powoli ustabilizuje uda mi się powrócić do systematycznego blogowania :) Trzymajcie za mnie kciuki :)
7. Jaka cecha najbardziej irytuje Cię u innych ludzi ?
Jest takich cech kilka. Oczywiście sama nie jestem ideałem, niemniej jednak nie potrafię wytrzymać jeśli ktoś jest chamski i nie potrafi okazać empatii. Nie uznaję również przeklinania.
8. Co sprawia Ci największą radość ?
Czas spędzony z moim mężem, z rodziną i przyjaciółmi. Te chwile tylko dla siebie. Widok pięknego nieba w drodze do pracy, dobra muzyka i ciekawa książka :)
9. Jak brzmi Twoje życiowe motto ?
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Jakie to jest prawdziwe:) oraz to , że każda zmiana jest na lepsze :)
10. Czy lubisz zimę ? (Uzasadnij)
Jako kierowca nie lubię zimy, kiedy jednak nie muszę wyjeżdżać na drogę, lubię kiedy wszystko jest pokryte białym puchem, wyciszone, czyste:) Uwielbiam również zimowe niebo. Jest takie aksamitne, głębokie a gwiazdy świecą tak jasno:)
11. Czy jesteś już przygotowana na święta ?
W tym roku spędzimy święta w UK tylko we dwoje. Więc raczej nie planujemy wielkich świątecznych przygotowań. Aby niepotrzebnie nie potęgować smutku z oddalenia od rodziny podejdziemy do Świąt mało świątecznie. Tak będzie łatwiej! Poza tym przed przyjazdem tu, zrobiliśmy sobie mini Wigilię wspólnie z najbliższymi. Był śledź, świąteczna kapusta i pierogi a przede wszystkim zupa grzybowa :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Nareszcie mam wolne i znalazłam chwilkę aby zająć się blogiem. Z ogromną radością odkryłam, że Zuzia z blogu testacja nominowała mnie do Liebster Blog Award. Zabawa polega na udzieleniu odpowiedzi na kilka pytań. No to zaczynamy:
1. Jaki masz telefon ? - nazwa oraz jego stan
Jestem posiadaczką telefonu LG S5. Kolor biały. Stan dobry, aczkolwiek widać już ślady zużycia więc czekam na możliwość wymiany telefonu na lepszy model. Marzy mi się Samsung !! O! Na przykład taki !
źródło:www.mgsm.pl
2. Na co zwracasz szczególną uwagę na innych blogach
Jestem wzrokowcem, więc w pierwszej kolejności zwracam uwagę na estetykę bloga, jakość zdjęć. Następnie na treść, czy recenzję są zwięzłe, rzeczowe. Zawsze kiedy znajduję blog wzorcowy, po cichu marzę aby mój również taki był :)
3. Czy masz znajome blogerki ?
Miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Poznaniu w sierpniu tego roku. Dzięki temu spotkaniu poznałam świetne dziewczyny. Które serdecznie pozdrawiam.
4. Jaki jest Twój ulubiony kraj ?
Oczywiście Polska! Ale na swojej liście państw, które mnie fascynują jest Norwegia, Nowa Zelandia, Kanada, no i Wyspy Brytyjskie ( skoro się tu przeprowadziłam )
5. Jaką książkę przeczytałaś ostatnio i czy jest ona godna polecenia ? (Uzasadnij)
Z przykrością muszę się przyznać, że nie mam tyle czasu na czytanie jak kiedyś. Przychodzę z pracy zmęczona i o wiele łatwiej jest mi się gapić bezmyślnie w ekran telewizora niż czytać książki, ale ostatnio czytam Niezgodna V.Roth. Widziałam film, spodobał mi się i chciałam wyrobić sobie własne zdanie na temat książki. Jeśli komuś podobał się Zmierzch lub Igrzyska Śmierci to tę pozycję książkową również powinien polubić :)
źródło: www.empik.pl
6. Czy masz jakieś plany, jak zmienić swojego bloga w najbliższym czasie ?
Naturalnie, że mam plany. Chciałabym przede wszystkim częściej i bardziej systematycznie dodawać posty. Od samego początku mam w planach posty kulinarne. Chciałabym również ulepszyć jakość zdjęć. Niestety na razie ze względu na przeprowadzkę i budowanie nowego życia w UK, najzwyklejszy brak czasu stoi na przeszkodzi wszystkim moim blogowym planom. Liczę jednak na to, że w Nowym Roku, kiedy wszystko się powoli ustabilizuje uda mi się powrócić do systematycznego blogowania :) Trzymajcie za mnie kciuki :)
7. Jaka cecha najbardziej irytuje Cię u innych ludzi ?
Jest takich cech kilka. Oczywiście sama nie jestem ideałem, niemniej jednak nie potrafię wytrzymać jeśli ktoś jest chamski i nie potrafi okazać empatii. Nie uznaję również przeklinania.
8. Co sprawia Ci największą radość ?
Czas spędzony z moim mężem, z rodziną i przyjaciółmi. Te chwile tylko dla siebie. Widok pięknego nieba w drodze do pracy, dobra muzyka i ciekawa książka :)
9. Jak brzmi Twoje życiowe motto ?
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Jakie to jest prawdziwe:) oraz to , że każda zmiana jest na lepsze :)
10. Czy lubisz zimę ? (Uzasadnij)
Jako kierowca nie lubię zimy, kiedy jednak nie muszę wyjeżdżać na drogę, lubię kiedy wszystko jest pokryte białym puchem, wyciszone, czyste:) Uwielbiam również zimowe niebo. Jest takie aksamitne, głębokie a gwiazdy świecą tak jasno:)
żródło: www.blog.bezokularow.pl
11. Czy jesteś już przygotowana na święta ?
W tym roku spędzimy święta w UK tylko we dwoje. Więc raczej nie planujemy wielkich świątecznych przygotowań. Aby niepotrzebnie nie potęgować smutku z oddalenia od rodziny podejdziemy do Świąt mało świątecznie. Tak będzie łatwiej! Poza tym przed przyjazdem tu, zrobiliśmy sobie mini Wigilię wspólnie z najbliższymi. Był śledź, świąteczna kapusta i pierogi a przede wszystkim zupa grzybowa :)
źródło: www.zs1.dukla.pl
Nominuję:
A oto pytania:
1. Co sprawia Ci największą przyjemność w blogowaniu?
2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa Wigilijna?
3. Jeśli mogłabyś kupić jeden kosmetyk nie ograniczając się finansowo, co by to miało być?
4. Jaki produkt kosmetyczny ostatnio Cię absolutnie zachwycił?
5. Jaki jest Twój ulubiony film? Uzasadnij.
6. Jaki jest Twój sprawdzony sposób na relaks?
7. Bez jakiego gadżetu elektronicznego nie wyobrażasz już sobie codziennego życia?
8. Piosenka, która ostatnio wpadła Ci w ucho, to...?
9. Ulubiony kanał na youtube?
10. Blog od którego jesteś uzależniona, to...?
11. Wolisz morze czy góry?
Trzymajcie się cieplutko :)
niedziela, 14 grudnia 2014
Gdzie jestem jak mnie nie ma + ulubieniec ostatnich dni
Witajcie!!!
Dawno mnie tu nie było. Przepraszam za tę dłuższą przerwę, ale pewna podjęta decyzja wywróciła nasze życie do góry nogami i spowodowała, że kwestia wpisów na blogu zeszła niestety chwilowo na dalszy plan.
Gdzie jestem jak mnie nie ma?! Otóż ostatnie kilka tygodni poświęciliśmy na intensywne przygotowania do przeprowadzki, a od tygodnia jesteśmy już na nowym miejscu w Wielkiej Brytanii. Początek w nowym miejscu jest (jak to zazwyczaj bywa ) bardzo absorbujący, nowa praca, nowy dom, nowe wszystko...jednym słowem cały czas się coś załatwia, poznaje, itp. W naszym przypadku jest to przede wszystkim zapoznanie się z ruchem lewostronnym podczas samodzielnego prowadzenia auta. Przeżycie ekstremalne, zarówno dla nas jak i innych pojazdów na drodze :D ( bez obaw, nikt nie ucierpiał ), dużo czasu i energii zajmuje załatwienie wszystkich formalności związanych z zakupem auta, z założeniem konta w banku, telefonem. Ot, standardowe początki w nowym, nieznanym miejscu, które jednak bardzo absorbują zarówno czas jak i energię. Każdy dzień przynosi coś nowego. Mam nadzieje, że z czasem pojawi się cykl postów na temat życia w UK.
Na tyle prywaty. Mam nadzieje, że zacznę pojawiać się częściej na blogu. Podejrzewam jednak, że pełną parą powrócę dopiero po Nowym Roku.
A teraz chciałabym się z wami podzielić moim ulubieńcem, który swoim zapachem i właściwościami umila mi kąpiele w ostatnich dniach. Mowa o żelu pod prysznic z The Body Shop, z serii miodowej. Jak ten żel pachnie!!! Tego się nie da słowami opisać!!!! Nie mam pojęcia jak pachnie nektar, ale chyba właśnie tak. Jest to słodki, miodowo-kwiatowy zapach, który unosi się w powietrzu jeszcze na długo po kąpieli. Fantastyczny. mogłabym go wąchać bez przerwy. Powinny być takie perfumy!!
Oprócz urzekającego zapachu żel przyjemnie pielęgnuje skórę ( jest nawilżona, odżywiona ), dodatkowo jest mega wydajny. Wystarczy odrobina aby uzyskać przyjemna pianę.
Polecam na zimowe wieczory z czystym sercem :)
Pozdrawiam cieplutko z wietrznej Anglii!!
Ania
Dawno mnie tu nie było. Przepraszam za tę dłuższą przerwę, ale pewna podjęta decyzja wywróciła nasze życie do góry nogami i spowodowała, że kwestia wpisów na blogu zeszła niestety chwilowo na dalszy plan.
Gdzie jestem jak mnie nie ma?! Otóż ostatnie kilka tygodni poświęciliśmy na intensywne przygotowania do przeprowadzki, a od tygodnia jesteśmy już na nowym miejscu w Wielkiej Brytanii. Początek w nowym miejscu jest (jak to zazwyczaj bywa ) bardzo absorbujący, nowa praca, nowy dom, nowe wszystko...jednym słowem cały czas się coś załatwia, poznaje, itp. W naszym przypadku jest to przede wszystkim zapoznanie się z ruchem lewostronnym podczas samodzielnego prowadzenia auta. Przeżycie ekstremalne, zarówno dla nas jak i innych pojazdów na drodze :D ( bez obaw, nikt nie ucierpiał ), dużo czasu i energii zajmuje załatwienie wszystkich formalności związanych z zakupem auta, z założeniem konta w banku, telefonem. Ot, standardowe początki w nowym, nieznanym miejscu, które jednak bardzo absorbują zarówno czas jak i energię. Każdy dzień przynosi coś nowego. Mam nadzieje, że z czasem pojawi się cykl postów na temat życia w UK.
Na tyle prywaty. Mam nadzieje, że zacznę pojawiać się częściej na blogu. Podejrzewam jednak, że pełną parą powrócę dopiero po Nowym Roku.
A teraz chciałabym się z wami podzielić moim ulubieńcem, który swoim zapachem i właściwościami umila mi kąpiele w ostatnich dniach. Mowa o żelu pod prysznic z The Body Shop, z serii miodowej. Jak ten żel pachnie!!! Tego się nie da słowami opisać!!!! Nie mam pojęcia jak pachnie nektar, ale chyba właśnie tak. Jest to słodki, miodowo-kwiatowy zapach, który unosi się w powietrzu jeszcze na długo po kąpieli. Fantastyczny. mogłabym go wąchać bez przerwy. Powinny być takie perfumy!!
Oprócz urzekającego zapachu żel przyjemnie pielęgnuje skórę ( jest nawilżona, odżywiona ), dodatkowo jest mega wydajny. Wystarczy odrobina aby uzyskać przyjemna pianę.
Polecam na zimowe wieczory z czystym sercem :)
Pozdrawiam cieplutko z wietrznej Anglii!!
Ania
niedziela, 16 listopada 2014
Denko część II
Witajcie!!
W drugiej i ostatniej części denka z ostatnich miesięcy. Oto co jeszcze zużyłam z kosmetyków:
1. MAX FACTOR MIRACLE TOUCH - Warm Almond 45 - kolor idealny, dobry podkład, jednak dla mojej mieszanej cery odrobinę za ciężki. Myślę, że to rewelacyjne rozwiązanie dla osób z suchą skórą. Jednak muszę się przyznać, że mam duży sentyment do tego podkładu, dlatego nie wykluczam ponownego zakupu. Jak by nie patrzeć, jest to już moje 2 opakowanie:)
2. MADAME GLAMOUR - SUDDENLY EDP.- świetny dupe dla CHANEL Coco Mademoiselle dostępny w każdym Lidlu za ok 17,oo zł. Jest to już moje któreś opakowanie. Lubię mieć tę buteleczkę w torebce. Nie jest to zbyt trwały zapach, ale jego cena pozwala mi na częstą powtórną aplikację bez obawy, że zrujnuję swój budżet:) Gorąco polecam!
3. ORIFLAME - OASIS EDT. - prezent od Mamy. idealny rozmiar do torebki. Zapach świeży, myślę, że może podobać się większości. Do szybkiego odświeżenia podczas zabieganego dnia idealny. Nie kupiłabym ponownie, ale zużyłam z przyjemnością.
4. FM - nr zapachu 01 - dupe dla GIVENCHY - Ange Ou Demon Le Secret - uwielbiam oryginał, perfumy z FM były dość mocno do niego podobne, natomiast miały fatalną trwałość. Zużyłam ekspresowo. Niestety z powodu słabej jakości nie zakupię ponownie.
5. LOVELY PUMP UP curling mascara - pisałam o niej tutaj. Uwielbiam tę maskarę. Nadal uważam, że jest fenomenalna, lepsza od wielu droższych tuszy do rzęs. Jedyne co zauważyłam to, że faktycznie starcza na 3 miesiące używania. Po tym czasie wysycha, co utrudnia aplikację i osiągnięcie pożądanego efektu. Niemniej całkowicie jej to wybaczam. Kolejne opakowanie czeka już na mnie:)
6. LACTACYD - emulsja do higieny intymnej - kupuję tylko ten płyn. Oryginalny. Jest najlepszy. Polecam każdej kobiecie:)
7. VASELINE - ESSENTIAL MOISTURE - balsam do ciała z witaminami. Kupiłam za grosze. Nie jest to najgorszy balsam do ciała, dość dobrze nawilża, jednak pozostawia na skórze film, a jest to rzecz za którą nie przepadam specjalnie. Ciesze się, że się skończył. Nie kupię ponownie.
8. BELLA INTIMATE WET WIPES - lubię mieć te chusteczki pod ręką. Przydadzą się każdej kobiecie:)
1. SYLVECO - Balsam myjący do włosów z betuliną. Byłam go ogromnie ciekawa. Lubię produkty firmy SYLVECO. Bardzo się więc ucieszyłam kiedy moja siostra dała mi tę próbkę do przetestowania. Produkt fajnie się pienił, dobrze oczyścił włosy, przyjemnie pachniał, jednak mam wrażenie, że jest odrobinę zbyt "bogaty" dla moich włosów i spowodował ich przetłuszczenie. Dla osób z bardzo suchymi włosami powinien się jednak sprawdzić.
2. BIOVAX - Intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Cieszę się, że nie skusiłam się na pełnowymiarowe opakowanie. Męczyłabym się z nim niemiłosiernie. O ile w tym przypadku zapach mi odpowiadał, to jednak odżywki BIOVAX nie lubią się specjalnie z moimi włosami. Za bardzo je obciążają.
3. AVON - SENSES Oriental orchid & Raspberry - bardzo ładny zapach, dobrze oczyszczał i się pienił. Ot zwyczajny żel pod prysznic. Myślę, że warto kupić, zwłaszcza na promocji, które są dość często w katalogach AVON.
4. YVES ROCHER - Hydra Vegetal - krem żel do twarzy - bardzo przyjemny kremik, porządnie nawilżył, świeżo pachniał. Planuję kiedyś skusić się na pełnowymiarowe opakowanie.
5. BIOVAX - Intensywnie Regenerująca Maska do Włosów Blond - jej zapach przyprawiał mnie o mdłości. Coś okropnego. Co prawda włosy były przyjemnie w dotyku, miękkie i łatwo się rozczesywały, ale jednocześnie były dość mocno obciążone. Jednak jej zapach tak mocno mnie odrzucał, że absolutnie nie mam ochoty na ponowne testy tej maseczki.
6. Le petit marseillais Fleur d`oranger - żel pod prysznic o zapachu kwiatu pomarańczy - cóż za obłędny zapach. Zużyłam z ogromną przyjemnością. Dla miłośników zapachu kwiatu pomarańczy produkt obowiązkowy. Jestem zdecydowanie na tak!!
7. ESTEE LAUDER - invisible fluid makeup - podkład do twarzy. Miło było nałożyć na twarz coś luksusowego, nawet jeśli to tylko próbka. Fajny podkład, ładnie wtapiał się skórę. Podobne wrażenie jak przy Double Wear Light. Jednak nie wiem czy jest wart swojej ceny. Ot zwyczajny podkład.
I to wszystko!!!
Uff, nawet nie wiecie z jaką ogromną przyjemnością pozbędę się tych wszystkich pustych opakowań :):)
Do następnego denka :)
Trzymajcie się cieplutko!!
Ania
sobota, 15 listopada 2014
Denko część I
Witajcie!
Przychodzę dziś do was z denkiem, czyli przedstawię i pokrótce zrecenzuję produkty, które zużyłam na przestrzeni ostatnich miesięcy. Chomikowałam je w szafce tak długo, że zabrakło mi w niej już miejsca na kolejne opakowania. Z ogromną przyjemnością pozbędę się pustych opakowań raz na zawsze!!!
1. ISANA CREME DUCHE Marakuja i Kokos - żel pod prysznic. Bardzo przyjemny zapach, niska cena, średnia wydajność. Dobrze oczyszczał skórę, nie powodował nadmiernego jej wysuszenia. Za taką cenę ok 2,oo - 3,oo zł naprawdę warto.
2.LUKSJA CARE PRO SOFTEN - żel pod prysznic ze składnikami balsamu do ciała, wersja zapachowa z owsem. Genialny zapach, fantastycznie pielęgnuje skórę, mega wydajność. Na 100% zakupię ponownie. Wart każdej złotówki.
3. AVON MEN - ACTIVE - żel pod prysznic - przyznaję się bez bicia podkradałam mężowi. Świetny produkt podczas upalnego lata, orzeźwiający, męski zapach przyjemnie odświeżał i chłodził. Już sam jego kolor ( błękit ) wpływał kojąco.
4. BIELENDA - olejek do kąpieli - zielona herbata + trawa cytrynowa - nie posiadam wanny, więc ten produkt zużyłam pod prysznicem i sprawdzał się równie dobrze. Przyjemny cytrusowy zapach, dobrze się pienił. Jednak przy codziennym stosowaniu wysuszał mi skórę, więc obowiązkowo musiałam stosować po prysznicu balsam do ciała. Dość wydajny. Ciekawa jestem lawendowej wersji zapachowej. Może jeszcze kiedyś się na niego skuszę.
1. ISANA - Woda Brzozowa - jak ja się męczyłam z tym produktem. Robiłam do niego wiele podejść mając nadzieje, że odczuję cudowne właściwości wody brzozowej na moich włosach. Lipa! Wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, że moje włosy szybciej się przetłuszczały, plątały i były takie dziwne w dotyku, jak wtedy gdy zdarzy się wam niezbyt dokładnie spłukać odżywkę do włosów. Kiedy zostało mi już jakieś 1/4 opakowania porostu resztę wylałam. Nie, nie, na pewno już nie powtórzę tego zakupu.
2. NATUR VITAL - szampon i odżywka do włosów. Kolejne nietrafione produkty do włosów. Pamiętam, że kupiłam je na promocji w Drogeria Natura. Nie zauważyłam żadnych właściwości odżywczych, czy naprawczych na moich włosach. Szampon powodował, że włosy niemiłosiernie się plątały, do tego szampon podrażnił mi skórę głowy. Na szczęście nie był zbyt wydajny, więc szybko się skończył. Odżywki chyba nawet nie zużyłam do końca. Jej limonkowy zapach kojarzył mi się z Domestosem, bleeee. Pomimo, że była to odzywka przeznaczona do włosów przetłuszczających, to wydaje mi się, że nawet spotęgowała efekt przetłuszczania się. Byłam zmuszona myc włosy co dziennie, albo stosować suchy szampon.
3. ISANA - suchy szampon - bardzo dobra jakość w odniesieniu do ceny. Robi co ma robić, włosy są odświeżone, przyjemne w dotyku. Jest dość wydajny. Polecam zwłaszcza podczas promocji.
4. ALTERA Szampon regenerujący Orzech Makadamia bio & figa bio - jedyny szampon z serii Altera, którego zapach mi odpowiada, dzięki czemu korzystanie z niego było czystą przyjemnością. Zakupu dokonałam na promocji. Obawiam się, że to była jakaś limitowana letnia edycja. Szampon naprawił to co zepsuły produkty NATUR VITAL, sprawił, że moje włosy przestały mi się nadmiernie przetłuszczać, stały się miękkie, odżywione i przyjemne w dotyku. Niestety jak chyba każdy produkt tej serii, szampon zużyłam w tempie ekspresowym. A szkoda.
1. GARNIER - Płyn Micelarny 3 w 1 - rewelacyjny płyn micelarny. Uzależniłam się od niego. Codzienne zmywanie makijażu stało się przyjemnością i chwilą tylko dla mnie :) Świetnie radzi sobie z każdym rodzajem makijażu. A jego cena tylko zachęca do zakupu.
2. URIAGE - woda termalna - produkt, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Używam do odświeżanie twarzy podczas dnia, do spryskania pędzla przed nałożeniem podkładu. Świetny produkt, niestety dość drogi.
3. EVA NATURA - GEMMOTHERAPY - żel do mycia twarzy. Gorszy brat oryginalnej wersji HERBAL GARDEN tutaj, ale w tej cenie wart wypróbowania. Dobrze oczyszczał skórę. Nie powodował podrażnień. Ot, zwykły żel do twarzy.
4. TOŁPA - Łagodny żel do mycia twarzy i oczu - rozczarował być może dlatego, że miałam większe względem niego oczekiwania. Ogólnie, żel jest jak najbardziej ok, fajnie nawilżał skórę, była miła w dotyku, nie spowodował również żadnych niespodzianek. Jednak miałam wrażenie, że nie oczyszcza aż tak dobrze skóry, więc dla pewności i większego komfortu myłam twarz dwa razy, przez co żel szybko się skończył. Nie kupię ponownie.
5. SYLVECO - Lekki krem brzozowy - jeden z lepszych kremów jakie stosowałam. Byłam z niego bardzo zadowolona, dobrze sprawdzał się na mojej mieszanej cerze. Chciałabym do niego wrócić:)
6. PHARMACERIS A - Delikatny peeling enzymatyczny do twarzy. Pisałam o nim tutaj. Fajny produkt, ale jest tyle innych peelingów, które chciałabym jeszcze poznać, że raczej do tego nie wrócę.
To tyle na dziś. Jutro część druga denka:)
A wy stosowałyście któryś z tych produktów? Jakie były wasze wrażenia? Z chęcią poczytam wasze komentarze!!!
Pozdrawiam,
Ania
poniedziałek, 10 listopada 2014
SYLVECO - rumiankowy żel do mycia twarzy.
Witajcie!!
Przepraszam za kilku tygodniową przerwę w postach. Dużo się działo. Przygotowujemy się do sporej zmiany w naszym życiu. Ale o tym w dalszych postach :)
Dziś chciałabym się skupić na produkcie, który niestety już się skończył. Wczoraj zużyłam jego ostatnie kropelki i z ogromnym żalem pozbywam się pustego opakowania. Mowa o produkcie do mycia twarzy - SYLVECO Rumiankowy żel do twarzy.
Producent informuje nas, że ten żel :
- skutecznie oczyszcza skórę
- odblokowuje pory
- reguluje wydzielanie sebum
Moja cera jest mieszana. Ten żel pomimo zapewnień producenta nie zminimalizował świecenia się twarzy ani nie odblokował porów ( przynajmniej ja tego nie zauważyłam ). Jedyne z czym na 100% mogę się zgodzić, to że produkt naprawdę świetnie oczyszcza skórę. Pomimo tego, jest to bardzo dobry produkt myjący twarz. Używałam go z czystą przyjemnością, spokojna, że żadna niespodzianka nie pojawi się podstępnie na twarzy podczas mojej przygody z tym żelem.
W wygodnym opakowaniu z pompką otrzymujemy 150ml płynu w kojącym kolorze rumiankowej herbaty, o intensywnym rumiankowym zapachu i rewelacyjnym działaniu!
Osobiście jestem zachwycona tym produktem. Fantastycznie zmywa makijaż, podkreślę - cały makijaż wliczając w to podkład, cienie, tusz oraz eyeliner. Myślę, że dałby sobie całkiem dobrze radę nawet z wodoodpornymi produktami. A do tego pielęgnuje cerę, nawilża, koi i oczyszcza.
Dla mnie produkt rewelacyjny, który posiada tylko jedną wadę. Za szybko się zużywa! Jego opakowanie starczyło mi na jakieś 1,5 do 2 miesięcy porannego i wieczornego stosowania. I mam wrażenie, że bardzo szybko dobiłam dna buteleczki. Za opakowanie zapłaciłam ok 15 zł. Produkt dostępny w sklepach zielarskich i niektórych aptekach.
Czy kupię ponownie - zdecydowanie tak!
A niezdecydowanym, którzy zastanawiają się czy poświęcić odrobinę czasu i poszukać tego produkty z czystym sumieniem mówię - kupujcie bez obaw!!
Trzymajcie się cieplutko,
Ania
Przepraszam za kilku tygodniową przerwę w postach. Dużo się działo. Przygotowujemy się do sporej zmiany w naszym życiu. Ale o tym w dalszych postach :)
Dziś chciałabym się skupić na produkcie, który niestety już się skończył. Wczoraj zużyłam jego ostatnie kropelki i z ogromnym żalem pozbywam się pustego opakowania. Mowa o produkcie do mycia twarzy - SYLVECO Rumiankowy żel do twarzy.
Producent informuje nas, że ten żel :
- skutecznie oczyszcza skórę
- odblokowuje pory
- reguluje wydzielanie sebum
Moja cera jest mieszana. Ten żel pomimo zapewnień producenta nie zminimalizował świecenia się twarzy ani nie odblokował porów ( przynajmniej ja tego nie zauważyłam ). Jedyne z czym na 100% mogę się zgodzić, to że produkt naprawdę świetnie oczyszcza skórę. Pomimo tego, jest to bardzo dobry produkt myjący twarz. Używałam go z czystą przyjemnością, spokojna, że żadna niespodzianka nie pojawi się podstępnie na twarzy podczas mojej przygody z tym żelem.
W wygodnym opakowaniu z pompką otrzymujemy 150ml płynu w kojącym kolorze rumiankowej herbaty, o intensywnym rumiankowym zapachu i rewelacyjnym działaniu!
Osobiście jestem zachwycona tym produktem. Fantastycznie zmywa makijaż, podkreślę - cały makijaż wliczając w to podkład, cienie, tusz oraz eyeliner. Myślę, że dałby sobie całkiem dobrze radę nawet z wodoodpornymi produktami. A do tego pielęgnuje cerę, nawilża, koi i oczyszcza.
Dla mnie produkt rewelacyjny, który posiada tylko jedną wadę. Za szybko się zużywa! Jego opakowanie starczyło mi na jakieś 1,5 do 2 miesięcy porannego i wieczornego stosowania. I mam wrażenie, że bardzo szybko dobiłam dna buteleczki. Za opakowanie zapłaciłam ok 15 zł. Produkt dostępny w sklepach zielarskich i niektórych aptekach.
Czy kupię ponownie - zdecydowanie tak!
A niezdecydowanym, którzy zastanawiają się czy poświęcić odrobinę czasu i poszukać tego produkty z czystym sumieniem mówię - kupujcie bez obaw!!
Trzymajcie się cieplutko,
Ania
Subskrybuj:
Posty (Atom)













